środa, 15 października 2014
Zawaliłam...
Przepraszam że ostatnio nie wstawiłam żadnego rozdziału. Zawaliłam... Przyszedł rok szkolny i dużo nauki. Nie mam czasu wchodzić, nie mam czasu pisać. Nie dam rady tego wszystkiego ogarnąć, więc postanowiłam zawiesić moją pracę i prawdopodobnie usunąć bloga. Dziękuję tym co mnie czytali, myśle że jeszcze do was napiszę.
niedziela, 21 września 2014
Rozdział 13~ Pechowe spotkanie,pechowa impreza
Nie mam pojęcia jaka ona jest. Wciąż błądzę szukając w niej choć podobne cechy. Tak szczerze to nie jest moja bliźniaczka. Jest ode mnie starsza o rok. Obydwie wyglądamy tak samo, lecz ja urodziłam się w Sylwestra przed północą, a ona w Nowy Rok, tuż po północy. To trochę dziwne, no ale nic na to nie poradzimy.Dziewczyna różni się ode mnie wyglądem. Blondynka,poważnie ubrana.A ja wciąż się nie zmieniłam od 2 lat taka sama.Martina-odpowiedzialna,czasem szalona,przyjacielska i lojalna. Ja-spokojna,cicha, nieśmiała co do nieznajomych. Nasze pasje-muzyka i pisanie w pamiętnikach. Od pierwszego spotkania jesteśmy nie rozłączne. Razem będziemy chodzić do Studia OnBeat. Nasze plany na wieczór: impreza u Lary i Gery. Mamy już wybrane sukienki. Ale zanim tam pójdziemy idziemy razem z Federico do Studio. Dziś przyjeżdża Lena, siostra Naty. Martina chętnie ją pozna, tak samo jak resztę uczniów.
~~~~~~
-Witajcie kochani mamy dzisiaj dwóch gości.-oznajmił Pablo-Przywitajcie waszą koleżankę Lenę. I zupełnie nową uczennicę- Martinę. Dziewczyny razem weszły do sali. Ja siedziałam z tyłu przy fortepianie i nikt mnie nie zauważył, lecz ja widziałam wszystko doskonale.
-Ej... A gdzie ta nowa- Martina?-spytał Andres stojący w pierwszym rzędzie.
-Stoi koło mnie, geniusz z ciebie.-rzekła Lena.
-Co ty gadasz, to przecież Violetta.-odrzekł Clement. Tini śmiała się pod nosem.
-Chyba wiem lepiej,tak.-upierała się Lena, chociaż po chwili sama zwątpiła w swoje słowa. I rozpoczęła się kłótnia. Wychowawca próbował ich uciszyć, lecz nadaremnie.
-Koniec!-krzyknęłyśmy wspólnie z Tini.Stanęłam koło niej i nagle na twarzach wszystkich pojawiło się zdziwienie.
-To Violetta.-rzekła Tini i wskazała ręką na mnie.
-A to jest Martina.-odparłam i odwzajemniłam gest.
-Viola? Martina? Czy mam jakieś zwidy?-zapytała Naty,Cami i Andres pocierając rękoma oczy.
Po jakimś czasie wszyscy przywykli do dwóch Pań Castillo. Gregorio na początku też się mieszał z czego wszyscy mieli ubaw. Ta lekcja była ostatnia. A po niej trwały w naszym pokoju przygotowania do imprezy.
~ ~ ~ ~ ~ ~ ~
Na imprezie spotkaliśmy wielu znajomych no i Leona. Razem zatańczyliśmy kilka kawałków, a potem dyskoteka na całego. Tini zapodziała się gdzieś z butelką wina. Nikt jej nie widział. Lecz co się miałam przejmować. Da sobie radę.Po kilku kieliszkach byłam już prawie nieprzytomna. Nie widziałam wcale ani Tini ani Diego, ani Fran ani Leona. Wyszłam na werandę, a tam zauważyłam Francescę wyjeżdżającą do domu. Nabrałam trochę świeżego powietrza i wróciłam do środka.W ostatniej sekundzie zauważyłam Diego wchodzącego na górę wraz z Tini. Moją uwagę odwrócił Leon zapraszający mnie do tańca. Odmówiłam, miałam już dosyć na dziś. Wyszłam na dwór z powrotem. Chwyciłam telefon i zadzwoniłam po taksówkę. Miała przyjechać za 20 minut. Muszę jeszcze znaleźć Tini. Weszłam na górę, otworzyłam pierwsze drzwi które myślałam że są od łazienki, i tam zobaczyłam Diego wraz z Tini. Całowali się. Przy świetle świec. Romantycznie.-pomyślałam. Leon zauważył mnie jak otwieram drzwi. Otworzyłam drzwi obok i weszłam do łazienki tak że nikt by mnie nie zauważył.Gdy wyszłam Leona już nigdzie nie było. Zeszłam na dół i wsiadłam do taksówki.
~~~~~~
-Witajcie kochani mamy dzisiaj dwóch gości.-oznajmił Pablo-Przywitajcie waszą koleżankę Lenę. I zupełnie nową uczennicę- Martinę. Dziewczyny razem weszły do sali. Ja siedziałam z tyłu przy fortepianie i nikt mnie nie zauważył, lecz ja widziałam wszystko doskonale.
-Ej... A gdzie ta nowa- Martina?-spytał Andres stojący w pierwszym rzędzie.
-Stoi koło mnie, geniusz z ciebie.-rzekła Lena.
-Co ty gadasz, to przecież Violetta.-odrzekł Clement. Tini śmiała się pod nosem.
-Chyba wiem lepiej,tak.-upierała się Lena, chociaż po chwili sama zwątpiła w swoje słowa. I rozpoczęła się kłótnia. Wychowawca próbował ich uciszyć, lecz nadaremnie.
-Koniec!-krzyknęłyśmy wspólnie z Tini.Stanęłam koło niej i nagle na twarzach wszystkich pojawiło się zdziwienie.
-To Violetta.-rzekła Tini i wskazała ręką na mnie.
-A to jest Martina.-odparłam i odwzajemniłam gest.
-Viola? Martina? Czy mam jakieś zwidy?-zapytała Naty,Cami i Andres pocierając rękoma oczy.
Po jakimś czasie wszyscy przywykli do dwóch Pań Castillo. Gregorio na początku też się mieszał z czego wszyscy mieli ubaw. Ta lekcja była ostatnia. A po niej trwały w naszym pokoju przygotowania do imprezy.
~ ~ ~ ~ ~ ~ ~
Na imprezie spotkaliśmy wielu znajomych no i Leona. Razem zatańczyliśmy kilka kawałków, a potem dyskoteka na całego. Tini zapodziała się gdzieś z butelką wina. Nikt jej nie widział. Lecz co się miałam przejmować. Da sobie radę.Po kilku kieliszkach byłam już prawie nieprzytomna. Nie widziałam wcale ani Tini ani Diego, ani Fran ani Leona. Wyszłam na werandę, a tam zauważyłam Francescę wyjeżdżającą do domu. Nabrałam trochę świeżego powietrza i wróciłam do środka.W ostatniej sekundzie zauważyłam Diego wchodzącego na górę wraz z Tini. Moją uwagę odwrócił Leon zapraszający mnie do tańca. Odmówiłam, miałam już dosyć na dziś. Wyszłam na dwór z powrotem. Chwyciłam telefon i zadzwoniłam po taksówkę. Miała przyjechać za 20 minut. Muszę jeszcze znaleźć Tini. Weszłam na górę, otworzyłam pierwsze drzwi które myślałam że są od łazienki, i tam zobaczyłam Diego wraz z Tini. Całowali się. Przy świetle świec. Romantycznie.-pomyślałam. Leon zauważył mnie jak otwieram drzwi. Otworzyłam drzwi obok i weszłam do łazienki tak że nikt by mnie nie zauważył.Gdy wyszłam Leona już nigdzie nie było. Zeszłam na dół i wsiadłam do taksówki.
czwartek, 18 września 2014
Rozdział 12~ Wciąż mijałam się z prawdą.
Dzisiaj rozpoczął się kolejny dzień. Kolejny dzień w Studio, kolejny dzień z Leonem. Dziś Pablo przydzieli role na przedstawienie. Czas wstać, ubrać się i iść. Ledwo wstałam i ubrałam się w seledynową sukienkę. Gdy zeszłam na dół zastałam tatę przy śniadaniu. Chwyciłam rogalik z miski i pożegnałam się.
~~~~~
Weszłam do sali. Mieliśmy zajęcia z Pablo.
-Dzień dobry kochani. Jak wiecie mam przyszykowany scenariusz i wydzielone role.-zaczął mężczyzna-No więc główną rolę żeńską zagra Violetta, zaś męską Leon. Role drugoplanowe zagrają: Diego, Ludmiła, Cami, Francesca, Maxi, Naty,Brodwey, Gery i Clement. A i Violetto dzisiaj kończysz szybciej zajęcia na prośbę Antonio.
-Dobrze Pablo.-odparłam. Przynajmniej ominę lekcję z Gregorio.
~~~~~~~
Otworzyłam drzwi wejściowe i nagle zobaczyłam siedzącego na kanapach tatę, babcię, Antonio,Angie i jakąś panią w wieku taty.
-Cześć!-przywitałam się. Nikt mi nie odpowiedział.
-Violu, zawołaj Federico.- poprosił tata- Jest u siebie.
-Okej.-odparłam ze zdziwieniem. Weszłam na górę i zapukałam do drzwi sypialni.Nikt się nie odezwał więc otworzyłam drzwi.
-Chodź Fede, mój ojciec nas woła.-powiedziałam do siedzącego pod ścianą chłopaka.On wstał z uśmiechem i opowiedział mi po drodze o nowej piosence, którą komponował.
-Witamy.-przywitał nas Antonio
-Co to za spotkanie? Mamo, co ty tu robisz?-spytał chłopak nieznajomą.
-Cześć Federico-odparła spokojnym tonem-siadajcie.
-Musimy wam o czymś powiedzieć...-zaczął ojciec.
-O czymś ważnym...-dodała Angie.
-Otóż nie jest tak jak było. Czas wreszcie to zmienić.
-O co chodzi?-zapytaliśmy równo ja i Fede.
-Oto tak. Antonio to wasz dziadek.-zaczęła babcia.
-Jak to nasz?-zapytał ze zdziwieniem mój przyjaciel.
-Tak, wasz. Ty i Violetta jesteście kuzynami. Violu jestem twoją ciocią.- oznajmiła mama Fede.
Nagle z kuchni wyszła do nas moja podobizna.
-A to kto? Może moja siostra?-odparłam z nerwami.
-Tak.-odparła babcia.
-Co?-powiedziałyśmy to jednocześnie, ja i moja bliźniaczka.
*********
Oto 12 rozdział! Dużo się dzieje. Jak myślicie czy Viola zaakceptuje swoją siostrę?
Dzięki za prawie 250 odsłon
~~~~~
Weszłam do sali. Mieliśmy zajęcia z Pablo.
-Dzień dobry kochani. Jak wiecie mam przyszykowany scenariusz i wydzielone role.-zaczął mężczyzna-No więc główną rolę żeńską zagra Violetta, zaś męską Leon. Role drugoplanowe zagrają: Diego, Ludmiła, Cami, Francesca, Maxi, Naty,Brodwey, Gery i Clement. A i Violetto dzisiaj kończysz szybciej zajęcia na prośbę Antonio.
-Dobrze Pablo.-odparłam. Przynajmniej ominę lekcję z Gregorio.
~~~~~~~
Otworzyłam drzwi wejściowe i nagle zobaczyłam siedzącego na kanapach tatę, babcię, Antonio,Angie i jakąś panią w wieku taty.
-Cześć!-przywitałam się. Nikt mi nie odpowiedział.
-Violu, zawołaj Federico.- poprosił tata- Jest u siebie.
-Okej.-odparłam ze zdziwieniem. Weszłam na górę i zapukałam do drzwi sypialni.Nikt się nie odezwał więc otworzyłam drzwi.
-Chodź Fede, mój ojciec nas woła.-powiedziałam do siedzącego pod ścianą chłopaka.On wstał z uśmiechem i opowiedział mi po drodze o nowej piosence, którą komponował.
-Witamy.-przywitał nas Antonio
-Co to za spotkanie? Mamo, co ty tu robisz?-spytał chłopak nieznajomą.
-Cześć Federico-odparła spokojnym tonem-siadajcie.
-Musimy wam o czymś powiedzieć...-zaczął ojciec.
-O czymś ważnym...-dodała Angie.
-Otóż nie jest tak jak było. Czas wreszcie to zmienić.
-O co chodzi?-zapytaliśmy równo ja i Fede.
-Oto tak. Antonio to wasz dziadek.-zaczęła babcia.
-Jak to nasz?-zapytał ze zdziwieniem mój przyjaciel.
-Tak, wasz. Ty i Violetta jesteście kuzynami. Violu jestem twoją ciocią.- oznajmiła mama Fede.
Nagle z kuchni wyszła do nas moja podobizna.
-A to kto? Może moja siostra?-odparłam z nerwami.
-Tak.-odparła babcia.
-Co?-powiedziałyśmy to jednocześnie, ja i moja bliźniaczka.
*********
Oto 12 rozdział! Dużo się dzieje. Jak myślicie czy Viola zaakceptuje swoją siostrę?
Dzięki za prawie 250 odsłon
niedziela, 14 września 2014
[Organizacja] Moje pomysły i wasza aktywność.
No cześć!
Mam kilka pomysłów tylko nie wiem czy wam się spodobają.
1. Zacznę pisać w jednym rozdziale kilka opowieści każde z innej perspektywy.
2. Będę pisać jako narrator 3-osobowy.
3.Będę zamieszczać cytaty.
4. Zacznę pisać nową historię.
5. Skończę z blogiem to i tak strata czasu.
Piszcie numerki w komentarzach które zmiany mam zaakceptować.
Co do waszej aktywności to kiepsko. Nikt nie zagląda. 2-3 odwiedzenia dziennie trochę smucą :(
Czy ktoś tu jeszcze zagląda? Napisz cokolwiek jeśli tu jesteś. Wybaczcie mi za braki w rozdziałach ale sami wiecie... szkoła. Nie które rozdziały nie są jeszcze napisane. O czym chcecie czytać? Może więcej Leonetty? Wiem obiecywałam wam Leonettę Diecescę i Fedemiłę. Nie długo zobaczycie ich w akcji.
Mam kilka pomysłów tylko nie wiem czy wam się spodobają.
1. Zacznę pisać w jednym rozdziale kilka opowieści każde z innej perspektywy.
2. Będę pisać jako narrator 3-osobowy.
3.Będę zamieszczać cytaty.
4. Zacznę pisać nową historię.
5. Skończę z blogiem to i tak strata czasu.
Piszcie numerki w komentarzach które zmiany mam zaakceptować.
Co do waszej aktywności to kiepsko. Nikt nie zagląda. 2-3 odwiedzenia dziennie trochę smucą :(
Czy ktoś tu jeszcze zagląda? Napisz cokolwiek jeśli tu jesteś. Wybaczcie mi za braki w rozdziałach ale sami wiecie... szkoła. Nie które rozdziały nie są jeszcze napisane. O czym chcecie czytać? Może więcej Leonetty? Wiem obiecywałam wam Leonettę Diecescę i Fedemiłę. Nie długo zobaczycie ich w akcji.
środa, 10 września 2014
Rozdział 11~ Jesteś moją nadzieją. Choć nie wiem jak to się potoczy ale chce żebyś wiedział...
Dzisiaj wracam do domu. Jedyne co mnie zdziwiło to było to, że podczas mojego pobytu nie zobaczyłam taty ani Olgi. Czekam na korytarzu z Angie. Wyjrzałam przez okno i spostrzegłam znajomy wóz. Z niego wyszedł mój tato.
~~~~
Weszłam na górę już chciałam chwycić klamkę, lecz jak to żebym nie przywitała się z moją Olgunią. Zostawiłam walizkę i zeszłam na dół do kuchni.Nie obyło się bez uścisków. Wróciłam na górę i chwyciłam za walizkę. Otworzyłam drzwi, wstawiłam walizkę w kąt i od razu położyłam się na łóżku. Nagle usłyszałam cichy śpiew. Hay mil suenos de colores... Przesłyszało mi się pewnie. Ya no hay razas, ni razones... Słyszałam kolejny wers piosenki. Wstałam z łóżka i rozejrzałam się. I znowu. De ser mejor... Nagle z szafy wyszedł Leon wraz z Fede. Potem z mojej prywatnej łazienki wyszła Lu, Fran i Cami. Cała piątka zaczęła śpiewać Ser Mejor. Mało bym się nie popłakała ze wzruszenia. Przy refrenie zaczęłam śpiewać z nimi. To było wspaniałe uczucie spotkać się z nimi. I to w dodatku teraz po moim wypadku. W końcu piosenka urwała się mocnym przytuleniem.
-Witaj kochana! Tęskniliśmy.-powiedzieli chłopcy.
-Cześć, dziękuję wam za wszystko.-podziękowałam.
-Witaj Violu.-przywitały się moje przyjaciółki.
-Chodźmy do Studio. Czekają tam na ciebie.-oznajmił Leon.
-Dobrze.
~~~~~
Jak dawno nie widziałam Studio i tych znajomych twarzy. Trafiliśmy akurat na ogłoszenie od Antonio. Pablo przerwał swoją przemowę i wtedy wszystkie oczy skierowały się na mnie. Przywitałam się ze wszystkimi co do jednego. Poznałam plan przedstawienia o którym mówiła mi Fran. Po rozmowie z nauczycielami Leon chwycił mnie za rękę i pobiegliśmy do naszego ulubionego miejsca. Była to ławka pod wiśniowym drzewem.
Usiedliśmy razem na niej a Leon wyciągnął z pod ławki coś w postaci kosza na piknik. Rozłożyliśmy koc i zaczęliśmy piknik. Leon włożył rękę do kieszeni i wyciągnął małe pudełeczko.
-Violetto...-zaczął spokojnie-Czy zostaniesz moją wybranką?
-Tak, tak, tak...-powiedziałam i rzuciłam mu się na szyję.-Kocham cię. Choć nie wiem co się stanie chcę żebyś to wiedział.
*****
Leonetta rozpoczęła swój związek. Ale czy na długo będzie szczęśliwa?
Zapowiedź: Prawda wychodzi na jaw. Lara- była Leona- będzie planować zemstę.
~~~~
Weszłam na górę już chciałam chwycić klamkę, lecz jak to żebym nie przywitała się z moją Olgunią. Zostawiłam walizkę i zeszłam na dół do kuchni.Nie obyło się bez uścisków. Wróciłam na górę i chwyciłam za walizkę. Otworzyłam drzwi, wstawiłam walizkę w kąt i od razu położyłam się na łóżku. Nagle usłyszałam cichy śpiew. Hay mil suenos de colores... Przesłyszało mi się pewnie. Ya no hay razas, ni razones... Słyszałam kolejny wers piosenki. Wstałam z łóżka i rozejrzałam się. I znowu. De ser mejor... Nagle z szafy wyszedł Leon wraz z Fede. Potem z mojej prywatnej łazienki wyszła Lu, Fran i Cami. Cała piątka zaczęła śpiewać Ser Mejor. Mało bym się nie popłakała ze wzruszenia. Przy refrenie zaczęłam śpiewać z nimi. To było wspaniałe uczucie spotkać się z nimi. I to w dodatku teraz po moim wypadku. W końcu piosenka urwała się mocnym przytuleniem.
-Witaj kochana! Tęskniliśmy.-powiedzieli chłopcy.
-Cześć, dziękuję wam za wszystko.-podziękowałam.
-Witaj Violu.-przywitały się moje przyjaciółki.
-Chodźmy do Studio. Czekają tam na ciebie.-oznajmił Leon.
-Dobrze.
~~~~~
Jak dawno nie widziałam Studio i tych znajomych twarzy. Trafiliśmy akurat na ogłoszenie od Antonio. Pablo przerwał swoją przemowę i wtedy wszystkie oczy skierowały się na mnie. Przywitałam się ze wszystkimi co do jednego. Poznałam plan przedstawienia o którym mówiła mi Fran. Po rozmowie z nauczycielami Leon chwycił mnie za rękę i pobiegliśmy do naszego ulubionego miejsca. Była to ławka pod wiśniowym drzewem.
Usiedliśmy razem na niej a Leon wyciągnął z pod ławki coś w postaci kosza na piknik. Rozłożyliśmy koc i zaczęliśmy piknik. Leon włożył rękę do kieszeni i wyciągnął małe pudełeczko.
-Violetto...-zaczął spokojnie-Czy zostaniesz moją wybranką?
-Tak, tak, tak...-powiedziałam i rzuciłam mu się na szyję.-Kocham cię. Choć nie wiem co się stanie chcę żebyś to wiedział.
*****
Leonetta rozpoczęła swój związek. Ale czy na długo będzie szczęśliwa?
Zapowiedź: Prawda wychodzi na jaw. Lara- była Leona- będzie planować zemstę.
sobota, 6 września 2014
Rozdział 10~ Musisz mieć nadzieję. W końcu nic nie dzieje się bez przyczyny.
Leon już wyszedł, mam za to nowego gościa. To Angie. Dzisiaj odwiedziła mnie po raz piąty. Tym razem jej twarz była smutniejsza niż zwykle. Coś było nie tak. Coś co nie dawało jej spokoju.
-Violu, muszę ci coś powiedzieć.-zaczęła
-O co chodzi?-zapytałam.
-Otóż...- zaczynała lecz ciężko jej było skończyć tą wypowiedź-jesteś poważnie chora.
-Co mi jest? To coś związane z wypadkiem?-przemawiał przeze mnie strach, bałam się.
-Nie, to rak. Lekarze mówią żebyś się nie bała. Istnieje na to wiele leczeń.-odparła Angie.
-Co?-zapytałam z niedowierzaniem- Przecież to niemożliwe.
-A jednak tak.-oznajmiła ciocia.
-Cóż... A co z tatą?-przypomniałam sobie.
-Wszystko dobrze. Został wezwany na badania. U niego też wykryli tą chorobę.-odpowiedziała.
Bałam się. A raczej spanikowałam. Wiem, że nie jest to groźne, moje rozmyślania przerwała mi Francesca.
-No cześć Vilu. Jak się czujesz? Wszystko w porządku?-dopytywała.
-Hej, jak dobrze cię widzieć. Nie musisz się martwić, prawie nic mi nie jest.-odparłam spokojnie.
-Jak to prawie?-zapytała z przestraszenia.
-Rak.-odpowiedziałam cicho.
-Co? -zapytała.
-To co słyszałaś. Jak tam w studio? Coś nowego?-zmieniłam temat.
-Nie uwierzysz ile się działo...- zaczęła dziewczyna-Po twoim wyjeździe Pablo ogłosił, że razem z U-Mixem ustalili datę naszej trasy koncertowej po Europie. Spokojnie, za pół roku dopiero wyjeżdżamy. Zaś przed tym jeszcze ogłosili przedstawienie, role przydzielą po jutrze. Ludmi dostała kwiaty od tajemniczego wielbiciela. Cami nie mogła przyjść, bo nie dość, że ma zaległości na zajęciach z Beto to jeszcze Seba wrócił z trasy. Szkoda, że nie widziałaś miny Brodwaya....
Śmiałyśmy się przez dobrą godzinę, naszą zabawę przerwał lekarz.
-Panna Violetta Castillo.-zaczął doktor.
-To ja zmykam zobaczymy się później.-powiedziała Fran.
-Słucham proszę pana.-oznajmiłam.
-Violetto jutro wracasz do domu.-odparł lekarz-Analiza i badania okazały się błędne, tak samo jak i u twojego ojca.
- Czyli nic, a nic mi nie jest?-zapytałam z zaskoczeniem
-Owszem jesteś zdrów jak ryba. Miałaś szczęście, że wyszłaś cało z tego wypadku.
-Dziękuję doktorze. Jak się cieszę.-krzyknęłam.
********
Tak oto 10 rozdział. Przewidywany koniec tej historii to 20 rozdział.
Podobał wam się ten rozdział?
Podobają się moje opowiadania? Myślę że jesteście pozytywnie nastawieni.
I przepraszam za to że rozdziały są opóźnione, lecz jak wiecie... szkoła. To w dodatku mój ostatni rok w podstawówce.
A więc... Zaglądajcie, czytajcie i komentujcie. ;)
-Violu, muszę ci coś powiedzieć.-zaczęła
-O co chodzi?-zapytałam.
-Otóż...- zaczynała lecz ciężko jej było skończyć tą wypowiedź-jesteś poważnie chora.
-Co mi jest? To coś związane z wypadkiem?-przemawiał przeze mnie strach, bałam się.
-Nie, to rak. Lekarze mówią żebyś się nie bała. Istnieje na to wiele leczeń.-odparła Angie.
-Co?-zapytałam z niedowierzaniem- Przecież to niemożliwe.
-A jednak tak.-oznajmiła ciocia.
-Cóż... A co z tatą?-przypomniałam sobie.
-Wszystko dobrze. Został wezwany na badania. U niego też wykryli tą chorobę.-odpowiedziała.
Bałam się. A raczej spanikowałam. Wiem, że nie jest to groźne, moje rozmyślania przerwała mi Francesca.
-No cześć Vilu. Jak się czujesz? Wszystko w porządku?-dopytywała.
-Hej, jak dobrze cię widzieć. Nie musisz się martwić, prawie nic mi nie jest.-odparłam spokojnie.
-Jak to prawie?-zapytała z przestraszenia.
-Rak.-odpowiedziałam cicho.
-Co? -zapytała.
-To co słyszałaś. Jak tam w studio? Coś nowego?-zmieniłam temat.
-Nie uwierzysz ile się działo...- zaczęła dziewczyna-Po twoim wyjeździe Pablo ogłosił, że razem z U-Mixem ustalili datę naszej trasy koncertowej po Europie. Spokojnie, za pół roku dopiero wyjeżdżamy. Zaś przed tym jeszcze ogłosili przedstawienie, role przydzielą po jutrze. Ludmi dostała kwiaty od tajemniczego wielbiciela. Cami nie mogła przyjść, bo nie dość, że ma zaległości na zajęciach z Beto to jeszcze Seba wrócił z trasy. Szkoda, że nie widziałaś miny Brodwaya....
Śmiałyśmy się przez dobrą godzinę, naszą zabawę przerwał lekarz.
-Panna Violetta Castillo.-zaczął doktor.
-To ja zmykam zobaczymy się później.-powiedziała Fran.
-Słucham proszę pana.-oznajmiłam.
-Violetto jutro wracasz do domu.-odparł lekarz-Analiza i badania okazały się błędne, tak samo jak i u twojego ojca.
- Czyli nic, a nic mi nie jest?-zapytałam z zaskoczeniem
-Owszem jesteś zdrów jak ryba. Miałaś szczęście, że wyszłaś cało z tego wypadku.
-Dziękuję doktorze. Jak się cieszę.-krzyknęłam.
********
Tak oto 10 rozdział. Przewidywany koniec tej historii to 20 rozdział.
Podobał wam się ten rozdział?
Podobają się moje opowiadania? Myślę że jesteście pozytywnie nastawieni.
I przepraszam za to że rozdziały są opóźnione, lecz jak wiecie... szkoła. To w dodatku mój ostatni rok w podstawówce.
A więc... Zaglądajcie, czytajcie i komentujcie. ;)
poniedziałek, 1 września 2014
Rozdział 9~ Boję się... Co jeśli to koniec?
Obudziłam się na łóżku w dziwnym pomieszczeniu. Na ręce miałam przyczepione kilka rurek. Czułam się bardzo źle. Wszystko mnie bolało,byłam wykończona. Gdzie jestem? Co się stało? Nagle do pomieszczenia weszła Angie.
-Violu, wreszcie się się obudziłaś. Jak się czujesz?-zapytała ciocia.
-Źle... Wszystko mnie boli... Gdzie jesteśmy?-powiedziałam.
-W szpitalu. W Argentynie.-oznajmiła kobieta.
-Co się wydarzyło? Powiedz.-błagałam o odpowiedź.
-Ty i Alexander mieliście wypadek. Wpadliście pod samochód. Natychmiast przewieziono was do szpitali...-nie skończyła.
-Gdzie jest Alexander? -dopytywałam ze smutkiem.
-Przykro mi...-odparła przez łzy Angie-on...
-Co jest?! Mów.-wykrzyczałam resztką sił.
-On nie żyje. Zmarł w szpitalu podczas operacji, która mogła go uzdrowić...-odpowiedziała ciotka.
-Co? Nie... to niemożliwe...-powiedziałam ledwo słyszalnym głosem i obróciłam się na drugi bok.
-Przykro mi... Naprawdę... -łkała Angie.
-Angie... -zaczęłam-Boję się... Co jeśli to już koniec? Mam tyle marzeń,życia przed sobą... Chłopaka któremu do tej pory nie wyznałam jak bardzo mi na nim zależy.... Czego tak się ma to skończyć...?
-Kochana... Los przygotował nieznaną nam drogę. Musisz wierzyć. Wierzyć, że jutro będzie lepszy dzień. Musisz mieć nadzieję. Nadzieję,że wszystko będzie dobrze. Musisz zaufać, że ta droga doprowadzi cię do celu jakim jest szczęście.-oznajmiła- pamiętaj, twoja droga jeszcze się nie skończyła.
Wyszła, a ja zostałam sama. Jedna myśl podtrzymywała mnie na duchu. Myśl, że Leon czeka na mnie. Przynajmniej tak myślę. O wilku mowa... To Leon.
-Cześć Violu...-powiedział niepewnie.
-Cześć.-odparłam nie chętnie.
-Jak się czujesz? Wszystko gra?-zapytał ze smutkiem.
-Dobrze, nigdy nie czułam się lepiej.- oznajmiłam z ironią gdy tylko zobaczyłam w progu Larę.
-Nie udawaj... Wiem, że coś cię gryzie.-odparł z przekonaniem.
-No dobrze, już ci mówię.Kocham cię. Z tobą wszystkie problemy znikają. Boję się śmierci. Chce wypełnić swoją drogę, lecz nie chcę jej kończyć. Pragnę abyś to wiedział.-odpowiedziałam to bardzo szybko, ale zrozumiał.
-Rozumiem. Nie bój się jestem przy tobie-oznajmił i nagle zatopiliśmy się w namiętnym pocałunku.
**************
Oto 9 rozdział. Pytanie: Podobają wam się moje opowiadania?
Leonetta powraca. Ciekawi co dalej?
-Violu, wreszcie się się obudziłaś. Jak się czujesz?-zapytała ciocia.
-Źle... Wszystko mnie boli... Gdzie jesteśmy?-powiedziałam.
-W szpitalu. W Argentynie.-oznajmiła kobieta.
-Co się wydarzyło? Powiedz.-błagałam o odpowiedź.
-Ty i Alexander mieliście wypadek. Wpadliście pod samochód. Natychmiast przewieziono was do szpitali...-nie skończyła.
-Gdzie jest Alexander? -dopytywałam ze smutkiem.
-Przykro mi...-odparła przez łzy Angie-on...
-Co jest?! Mów.-wykrzyczałam resztką sił.
-On nie żyje. Zmarł w szpitalu podczas operacji, która mogła go uzdrowić...-odpowiedziała ciotka.
-Co? Nie... to niemożliwe...-powiedziałam ledwo słyszalnym głosem i obróciłam się na drugi bok.
-Przykro mi... Naprawdę... -łkała Angie.
-Angie... -zaczęłam-Boję się... Co jeśli to już koniec? Mam tyle marzeń,życia przed sobą... Chłopaka któremu do tej pory nie wyznałam jak bardzo mi na nim zależy.... Czego tak się ma to skończyć...?
-Kochana... Los przygotował nieznaną nam drogę. Musisz wierzyć. Wierzyć, że jutro będzie lepszy dzień. Musisz mieć nadzieję. Nadzieję,że wszystko będzie dobrze. Musisz zaufać, że ta droga doprowadzi cię do celu jakim jest szczęście.-oznajmiła- pamiętaj, twoja droga jeszcze się nie skończyła.
Wyszła, a ja zostałam sama. Jedna myśl podtrzymywała mnie na duchu. Myśl, że Leon czeka na mnie. Przynajmniej tak myślę. O wilku mowa... To Leon.
-Cześć Violu...-powiedział niepewnie.
-Cześć.-odparłam nie chętnie.
-Jak się czujesz? Wszystko gra?-zapytał ze smutkiem.
-Dobrze, nigdy nie czułam się lepiej.- oznajmiłam z ironią gdy tylko zobaczyłam w progu Larę.
-Nie udawaj... Wiem, że coś cię gryzie.-odparł z przekonaniem.
-No dobrze, już ci mówię.Kocham cię. Z tobą wszystkie problemy znikają. Boję się śmierci. Chce wypełnić swoją drogę, lecz nie chcę jej kończyć. Pragnę abyś to wiedział.-odpowiedziałam to bardzo szybko, ale zrozumiał.
-Rozumiem. Nie bój się jestem przy tobie-oznajmił i nagle zatopiliśmy się w namiętnym pocałunku.
**************
Oto 9 rozdział. Pytanie: Podobają wam się moje opowiadania?
Leonetta powraca. Ciekawi co dalej?
środa, 27 sierpnia 2014
Rozdział 8~ Wypadki, choroby, czy uda się od nich uciec?
-Violu, kochanie, to ty?- odezwał się znajomy głos.
-Tak to ja, a kto mówi?-zapytałam.
-To ja twoja Olgunia. Wracaj do domu. Twój tato jest chory. Potrzebuje cię.- oznajmiła Olga.
-Co? Jak to chory? Co mu jest?-w mojej głowie był mętlik.
-Spokojnie... Leży w szpitalu. Lekarze nie postawili jeszcze diagnozy.- odparła kobieta.
-Rozumiem. Wrócę za 4 dni. Pozdrów tatę.-to były moje ostatnie słowa. Martwiłam się o tatę. Co jeśli naprawdę to poważna choroba? Nagle weszła Angie.
- Co jest? Jesteś jakaś smutna, nie cieszysz się z wyjazdu?-zapytała gdy tylko mnie zobaczyła.
-Tato leży w szpitalu, więc jak mam się cieszyć...-odparłam smutno.
-Co takiego? Co mu jest?-dopytywała ciocia. Zaśmiałam się. Jakbym widziała siebie przed chwilą.
-Co ci tak do śmiechu? To poważna sprawa.-odrzekła.
-Nic takiego... Co do taty to lekarze nic na razie nie wiedzą.-oznajmiłam.
-Hmm... Rozumiem. Zamierzasz pewnie wrócić.-zapytała.
-Owszem, w czwartek. Jeszcze dziś muszę się spotkać z Alexem.-powiedziałam. Angie wyszła.
Zbliżał się wieczór. Ubrałam się moją błękitną sukienkę i buty na koturnie.Spotkałam się z Alexandrem koło skwerku. Razem poszliśmy na romantyczną kolację. Było cudownie. Po kolacji poszliśmy zobaczyć oświetloną wieżę Eiffla. W pewnym momencie nasze usta zbliżyły się do siebie i złożyły się w pocałunku.
Czułam się wspaniale. Gdy nasze usta rozłączyły się ruszyliśmy w stronę skwerku. Przechodziliśmy przez ulicę gdy nagle zostaliśmy oślepieni przez reflektory. Poczułam nagle uderzenie i jednocześnie przeszywający ból. Świat zaczął wirować... Widziałam wszystko jak przez mgłę... I zemdlałam... Nic już nie pamiętałam.
-Tak to ja, a kto mówi?-zapytałam.
-To ja twoja Olgunia. Wracaj do domu. Twój tato jest chory. Potrzebuje cię.- oznajmiła Olga.
-Co? Jak to chory? Co mu jest?-w mojej głowie był mętlik.
-Spokojnie... Leży w szpitalu. Lekarze nie postawili jeszcze diagnozy.- odparła kobieta.
-Rozumiem. Wrócę za 4 dni. Pozdrów tatę.-to były moje ostatnie słowa. Martwiłam się o tatę. Co jeśli naprawdę to poważna choroba? Nagle weszła Angie.
- Co jest? Jesteś jakaś smutna, nie cieszysz się z wyjazdu?-zapytała gdy tylko mnie zobaczyła.
-Tato leży w szpitalu, więc jak mam się cieszyć...-odparłam smutno.
-Co takiego? Co mu jest?-dopytywała ciocia. Zaśmiałam się. Jakbym widziała siebie przed chwilą.
-Co ci tak do śmiechu? To poważna sprawa.-odrzekła.
-Nic takiego... Co do taty to lekarze nic na razie nie wiedzą.-oznajmiłam.
-Hmm... Rozumiem. Zamierzasz pewnie wrócić.-zapytała.
-Owszem, w czwartek. Jeszcze dziś muszę się spotkać z Alexem.-powiedziałam. Angie wyszła.
Zbliżał się wieczór. Ubrałam się moją błękitną sukienkę i buty na koturnie.Spotkałam się z Alexandrem koło skwerku. Razem poszliśmy na romantyczną kolację. Było cudownie. Po kolacji poszliśmy zobaczyć oświetloną wieżę Eiffla. W pewnym momencie nasze usta zbliżyły się do siebie i złożyły się w pocałunku.
Czułam się wspaniale. Gdy nasze usta rozłączyły się ruszyliśmy w stronę skwerku. Przechodziliśmy przez ulicę gdy nagle zostaliśmy oślepieni przez reflektory. Poczułam nagle uderzenie i jednocześnie przeszywający ból. Świat zaczął wirować... Widziałam wszystko jak przez mgłę... I zemdlałam... Nic już nie pamiętałam.
wtorek, 26 sierpnia 2014
Rozdział 7~ Czy znalazłam znów prawdziwą miłość?
'' Życie przynosi nam oczekiwany zwrot wydarzeń,
lecz ważne jest abyśmy zaufali i uwierzyli, że tak miało być''
Obudziłam się, i usłyszałam pukanie do drzwi.
-Proszę.-krzyknęłam.
-Cześć Violu! Chodź na śniadanie. Pospiesz się, bo dzisiaj wybieramy się na zwiedzanie.-przywitała się i opowiedziała mi plan dnia.
-Nie dzisiaj...-odparłam.Dziś miałam inny plan.Chciałam odnaleźć właściciela portfela
-Ale czego? Co jest ważniejsze?-zapytała ze smutkiem.
-Wybacz Angie, ale muszę znaleźć właściciela tej oto zguby.-oznajmiłam i pokazałam portfel.
-To rzeczywiście bardzo ważne. Dasz sobie sama radę?-spytała.
-Pewnie. Przecież zabrałam ze sobą mapy.-uśmiechnęłam się.Wyszłam z domu. Spojrzałam jeszcze raz na adres widniejący na dokumentach i rzuciłam okiem na mapę. Była to ulica po drugiej stronie Paryża, na przedmieściach. Przesiadałam się z jednego metra na drugie. Po jakimś czasie musiałam niestety iść na piechotę. Znalazłam! To już tutaj. Weszłam przez furtkę i zapukałam do drzwi. Niestety wtedy uświadomiłam sobie, że nie znam francuskiego. Otworzył mi chłopak w moim wieku. Był cudowny...
-Hola!-przywitałam się.
-Cześć, o co chodzi?-zapytał.
-Ty znasz hiszpański? Całe szczęście. Przyszłam ci oddać portfel.-podałam mu zgubę.
-Wielkie dzięki. Wejdziesz?-zaproponował.
-Chętnie. - odparłam, zresztą jak można mu było odmówić.Weszłam do jego domu i nagle ogarnęło mnie zdziwienie. Wnętrze miał bogato wystrojone, meble chyba najdroższe jakie mogłyby istnieć, po prostu cud.
-Alexander jestem-przedstawił się i zaprowadził mnie do swojego pokoju, ponieważ jego ojciec nie lubił gości.
-A ja Violetta-odparłam. Chyba się zakochałam... To mój ideał. Długo rozmawialiśmy. Z tego co się dowiedziałam to: nazywa się Alexander, jest w moim wieku, syn biznesmena, ma dziewczynę. Co do jego charakteru to jest miły, uczciwy, lecz bywa egoistyczny. Chyba zostaliśmy najlepszymi przyjaciółmi.
Naszą rozmowę przerwał dźwięk dzwonka do drzwi. To była jego dziewczyna. Chłopak przedstawił nas sobie.
-Ja już idę. Pa!-pożegnałam się, a on nawet nie zwrócił uwagi kiedy wyszłam. No cóż
~ ~ ~ ~ ~ ~ ~
Podczas tego tygodnia zaprosił mnie kilka razy na spacer.Dziś już wtorek. Szybko minął ten tydzień.W tym tygodniu moim planem będzie zwiedzanie z Angie. Powiedziała, że ma dla mnie same niespodzianki.
-Gotowa?- zapytała ciocia.
-Jak nigdy!- krzyknęłam ze swojego pokoju. Już po chwili stałam pod drzwiami. Nasza wycieczka była wspaniała. Do soboty zwiedziłam wszystkie najciekawsze miejsca. Dni mijały gdy nagle zadzwonił telefon...
*****************
To już 7 rozdział. Jeszcze tego dnia możecie się spodziewać następnego.
Czego tak mało komentarzy. Pomóżcie, wesprzyjcie. Ratujcie tą historię.
lecz ważne jest abyśmy zaufali i uwierzyli, że tak miało być''
Obudziłam się, i usłyszałam pukanie do drzwi.
-Proszę.-krzyknęłam.
-Cześć Violu! Chodź na śniadanie. Pospiesz się, bo dzisiaj wybieramy się na zwiedzanie.-przywitała się i opowiedziała mi plan dnia.
-Nie dzisiaj...-odparłam.Dziś miałam inny plan.Chciałam odnaleźć właściciela portfela
-Ale czego? Co jest ważniejsze?-zapytała ze smutkiem.
-Wybacz Angie, ale muszę znaleźć właściciela tej oto zguby.-oznajmiłam i pokazałam portfel.
-To rzeczywiście bardzo ważne. Dasz sobie sama radę?-spytała.
-Pewnie. Przecież zabrałam ze sobą mapy.-uśmiechnęłam się.Wyszłam z domu. Spojrzałam jeszcze raz na adres widniejący na dokumentach i rzuciłam okiem na mapę. Była to ulica po drugiej stronie Paryża, na przedmieściach. Przesiadałam się z jednego metra na drugie. Po jakimś czasie musiałam niestety iść na piechotę. Znalazłam! To już tutaj. Weszłam przez furtkę i zapukałam do drzwi. Niestety wtedy uświadomiłam sobie, że nie znam francuskiego. Otworzył mi chłopak w moim wieku. Był cudowny...
-Hola!-przywitałam się.
-Cześć, o co chodzi?-zapytał.
-Ty znasz hiszpański? Całe szczęście. Przyszłam ci oddać portfel.-podałam mu zgubę.
-Wielkie dzięki. Wejdziesz?-zaproponował.
-Chętnie. - odparłam, zresztą jak można mu było odmówić.Weszłam do jego domu i nagle ogarnęło mnie zdziwienie. Wnętrze miał bogato wystrojone, meble chyba najdroższe jakie mogłyby istnieć, po prostu cud.
-Alexander jestem-przedstawił się i zaprowadził mnie do swojego pokoju, ponieważ jego ojciec nie lubił gości.
-A ja Violetta-odparłam. Chyba się zakochałam... To mój ideał. Długo rozmawialiśmy. Z tego co się dowiedziałam to: nazywa się Alexander, jest w moim wieku, syn biznesmena, ma dziewczynę. Co do jego charakteru to jest miły, uczciwy, lecz bywa egoistyczny. Chyba zostaliśmy najlepszymi przyjaciółmi.
Naszą rozmowę przerwał dźwięk dzwonka do drzwi. To była jego dziewczyna. Chłopak przedstawił nas sobie.
-Ja już idę. Pa!-pożegnałam się, a on nawet nie zwrócił uwagi kiedy wyszłam. No cóż
~ ~ ~ ~ ~ ~ ~
Podczas tego tygodnia zaprosił mnie kilka razy na spacer.Dziś już wtorek. Szybko minął ten tydzień.W tym tygodniu moim planem będzie zwiedzanie z Angie. Powiedziała, że ma dla mnie same niespodzianki.
-Gotowa?- zapytała ciocia.
-Jak nigdy!- krzyknęłam ze swojego pokoju. Już po chwili stałam pod drzwiami. Nasza wycieczka była wspaniała. Do soboty zwiedziłam wszystkie najciekawsze miejsca. Dni mijały gdy nagle zadzwonił telefon...
*****************
To już 7 rozdział. Jeszcze tego dnia możecie się spodziewać następnego.
Czego tak mało komentarzy. Pomóżcie, wesprzyjcie. Ratujcie tą historię.
czwartek, 21 sierpnia 2014
Wyjazd + odejść czy nie?
Wyjazd
Wyjeżdżam i wracam w poniedziałek, więc przez ten czas nie będzie rozdziałów
Odejść czy zostać?
Oto pytanie które zadaje wam na czas mojej nieobecności.
Piszcie w komentarzach. Podawajcie propozycje, przez które wg was moje opowiadania będą lepsze. Np.rozszerzyć rozdziały, dedykować rozdziały,dodawać zdjęcia lub gify, .
środa, 20 sierpnia 2014
Rozdział 6~ Wszystko tutaj jest dla mnie takie obce...
Nareszcie samolot wylądował. Właśnie czekam na swoją walizkę. Taśma ruszyła, a ja nadal nie widzę swojego bagażu. O już jest! Wzięłam walizkę i poszłam w stronę wyjścia. Gdzie jest Angie? Obiecała mi , że będzie tu na mnie czekać. Stałam jak wryta pod ścianą, wszystko tutaj jest dla mnie takie obce i nie zrozumiałe.
-Witaj Violu! Jak się za tobą stęskniłam!-powiedziała Angie i mocno mnie przytuliła.
-Cześć! Jak dawno cię nie widziałam!-przywitałam się.
-Chodź, jedziemy! Daj pomogę ci wieźć tą walizkę.-zaproponowała.
-Nie trzeba... Chodźmy!-oznajmiłam.Wyszłyśmy z terminalu i ruszyłyśmy w stronę metra. Okazało się, że Angie mieszka na drugim końcu Paryża.
-Już blisko. - odparła Angie. Zeszłyśmy po schodkach w dół. Nie sądziłam, że przystanek metra może być tak ładnie urządzony. Przy ścianie stały kramiki, jedni sprzedawali kwiaty, drudzy pamiątki. Przystanek tętnił życiem.
-O już jest! Chodź szybko, bo nie zdążymy.-oznajmiła ciocia. Niestety pech chciał, że akurat w tym momencie kółko od walizki zaplątało się w jakiś papierek i nie mogłam ruszyć. W dodatku zgubiłam się w tłumie. Całe szczęście zauważyła to Angie i szybko mi pomogła. Pobiegłyśmy do metra.
-Miałyśmy farta.-powiedziałam. Ciocia uśmiechnęła się do mnie. Minęłyśmy kilka przystanków i wyszłyśmy. Przy wyjściu szturchnęłam się z jakimś chłopakiem. Jego portfel z dokumentami wypadł. Chciałam mu podać, ale on już wszedł do metra. Wzięłam portfel i postanowiłam, że znajdę właściciela. Szłyśmy kawałek...
-To już tutaj! Witamy w domu!-oznajmiła Angie.
Jej dom był codowny... Pięknie umeblowany dom na przedmieściu. Coś wspaniałego! Angie pokazała mi mój pokój. Witamy we Francji!!!
**********
-Witaj Violu! Jak się za tobą stęskniłam!-powiedziała Angie i mocno mnie przytuliła.
-Cześć! Jak dawno cię nie widziałam!-przywitałam się.
-Chodź, jedziemy! Daj pomogę ci wieźć tą walizkę.-zaproponowała.
-Nie trzeba... Chodźmy!-oznajmiłam.Wyszłyśmy z terminalu i ruszyłyśmy w stronę metra. Okazało się, że Angie mieszka na drugim końcu Paryża.
-Już blisko. - odparła Angie. Zeszłyśmy po schodkach w dół. Nie sądziłam, że przystanek metra może być tak ładnie urządzony. Przy ścianie stały kramiki, jedni sprzedawali kwiaty, drudzy pamiątki. Przystanek tętnił życiem.
-O już jest! Chodź szybko, bo nie zdążymy.-oznajmiła ciocia. Niestety pech chciał, że akurat w tym momencie kółko od walizki zaplątało się w jakiś papierek i nie mogłam ruszyć. W dodatku zgubiłam się w tłumie. Całe szczęście zauważyła to Angie i szybko mi pomogła. Pobiegłyśmy do metra.
-Miałyśmy farta.-powiedziałam. Ciocia uśmiechnęła się do mnie. Minęłyśmy kilka przystanków i wyszłyśmy. Przy wyjściu szturchnęłam się z jakimś chłopakiem. Jego portfel z dokumentami wypadł. Chciałam mu podać, ale on już wszedł do metra. Wzięłam portfel i postanowiłam, że znajdę właściciela. Szłyśmy kawałek...
-To już tutaj! Witamy w domu!-oznajmiła Angie.
Jej dom był codowny... Pięknie umeblowany dom na przedmieściu. Coś wspaniałego! Angie pokazała mi mój pokój. Witamy we Francji!!!
**********
wtorek, 19 sierpnia 2014
[Konkurs] Historia Violetty napisana przez ciebie.
100 wyświetleń!
Dziękuję wam z całego serca. To dla mnie wielka motywacja do pisania kolejnych rozdziałów.
A tym czasem... Konkurs!
Masz talent do pisania opowiadań? To konkurs dla was.
A tym czasem... Konkurs!
Masz talent do pisania opowiadań? To konkurs dla was.
Zasady:
- Praca musi zawierać min. jedną stronę w Wordzie
- Opowiadania proszę wysyłać do 26 sierpnia na adres mailowy v-opowiadania@wp.pl. W temacie napisz 'Konkurs opowiadanie'.
- Postacie występujące w waszych historiach są dobrowolne.
- Proszę nie pisać prac podobnych do moich rozdziałów, bo to grozi dyskwalifikacją.
- Proszę zamieścić przynajmniej jedno zdjęcie lub gif.+ swój podpis pod opowiadaniem.
A teraz przejdźmy do nagród:
1 miejsce- napisanie dla tego bloga 2 rozdziały + mega kolaż z Violetty + dedykowany rozdział +(dla tych co mają Fb) 3 tła
2 miejsce-napisanie dla nas 1 rozdziału + kolaż z Violetty+(Fb) 2 tła
3 miejsce- kolaż z Violetty + (Fb)1 tło
nagrody pocieszenia dla każdego kto wziął udział kolaż
Kto bierze udział niech doda komentarz ''Biorę udział''
Powodzenia dla wszystkich!!!
poniedziałek, 18 sierpnia 2014
Rozdział 5~ Nie wiem czy uda ci się mnie zatrzymać
Jestem już spakowana i właśnie czekam na Ramallo, który miał zawieźć mnie na lotnisko. Żegnam się z tatą, moją kochaną Olgunią i Federico. Będę za nimi tęsknić. Wsiadłam do samochodu i ruszyliśmy na lotnisko. Nasze auto minęło Studio, park i dworzec. Nareszcie zobaczyłam lotnisko, a tam... Leon? Co on tutaj robi? Skąd wiedział kiedy wyjeżdżam? Camila! No tak. Wysiadłam z auta, wzięłam walizki i pożegnałam się z Ramallo. Ruszyłam w stronę terminalu pewnym krokiem. Nie zwracałam uwagi na Leona, lecz on sam do mnie podbiegł.
-Hej Viola! Czekaj!-krzyknął chłopak
-Hej Leon! Co ty tu robisz?-zapytałam z ciekawości
-A jak myślisz? Przyszedłem się pożegnać. Będę tęsknić za tobą.-rzekł i uśmiechnął się do mnie.
-Też będę tęsknić. A co z Larą?-zapytałam, byłam szczęśliwa, bo ja i Leon zostaniemy przyjaciółmi.
-Nic, a co miało być? Zrozumie, że ja i ty jesteśmy tylko przyjaciółmi, nikim innym.-odrzekł.Ostatnie jego słowa trochę zabolały. Muszę w końcu zrozumieć,że on i ja razem to przeszłość.
-No pewnie. Ja już idę, bo się spóźnię.-oznajmiłam i już chciałam iść, ale..
-Dobrze. Mógłbym coś dla ciebie zrobić?-zapytał.
-Czekaj na mnie... I nie wiem czy uda ci się mnie zatrzymać.-odparłam.
-Pamiętaj, że będę czekać. Uda mi się ciebie zatrzymać.-odparł po czym dodał- Zatrzymam cię w swoim sercu-te słowa były dla mnie czymś więcej.Spojrzałam na niego ostatni raz odwróciłam się i powiedziałam-Do zobaczenia! Żegnaj!
To były moje ostatnie słowa. Poszłam na samolot. Siedziałam już zapięta w samolocie. Samolot kołował aż nagle rozpędziliśmy się i po chwili oderwaliśmy się od ziemi.Lecimy...
*********
Oto rozdział 5. A co wydarzy się później?
Federico zaprosi Ludmiłę na kolację. Viola spotka się z Angie.
Studio przechodzi kryzys.
-Hej Viola! Czekaj!-krzyknął chłopak
-Hej Leon! Co ty tu robisz?-zapytałam z ciekawości
-A jak myślisz? Przyszedłem się pożegnać. Będę tęsknić za tobą.-rzekł i uśmiechnął się do mnie.
-Też będę tęsknić. A co z Larą?-zapytałam, byłam szczęśliwa, bo ja i Leon zostaniemy przyjaciółmi.
-Nic, a co miało być? Zrozumie, że ja i ty jesteśmy tylko przyjaciółmi, nikim innym.-odrzekł.Ostatnie jego słowa trochę zabolały. Muszę w końcu zrozumieć,że on i ja razem to przeszłość.
-No pewnie. Ja już idę, bo się spóźnię.-oznajmiłam i już chciałam iść, ale..
-Dobrze. Mógłbym coś dla ciebie zrobić?-zapytał.
-Czekaj na mnie... I nie wiem czy uda ci się mnie zatrzymać.-odparłam.
-Pamiętaj, że będę czekać. Uda mi się ciebie zatrzymać.-odparł po czym dodał- Zatrzymam cię w swoim sercu-te słowa były dla mnie czymś więcej.Spojrzałam na niego ostatni raz odwróciłam się i powiedziałam-Do zobaczenia! Żegnaj!
To były moje ostatnie słowa. Poszłam na samolot. Siedziałam już zapięta w samolocie. Samolot kołował aż nagle rozpędziliśmy się i po chwili oderwaliśmy się od ziemi.Lecimy...
*********
Oto rozdział 5. A co wydarzy się później?
Federico zaprosi Ludmiłę na kolację. Viola spotka się z Angie.
Studio przechodzi kryzys.
niedziela, 17 sierpnia 2014
Rozdział 4~ Zostawiam wszystko i wyjeżdżam.
Bilety już kupione. Wyjeżdżam do Angie. Dzwoniłam i się zgodziła. Teraz pozostaje mi tylko... Rozmowa z tatą. Nie sądzę aby był tym wielce zadowolony, ale zrobię wszystko, żeby chociaż trochę podtrzymać relacje z Leonem. Wiem, że się już pogodziliśmy, ale teraz będzie próba. Nie mam innego wyboru. Jeżeli nie zadzwoni, to znaczy, że nie chce być moim przyjacielem.
~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~
Właśnie pukam do drzwi gabinetu mojego ojca. Boję się, że będzie próbował mnie zatrzymać.
-Proszę!-usłyszałam głos taty, więc weszłam.
-Cześć tato!-zaczęłam niepewnie-Możemy chwilę porozmawiać?
-Oczywiście! O co chodzi? Federico ci dokucza? Problemy z Olgą?-zapytał.
-Nie... z Olgą i Fede wszystko gra... Tylko chciałabym cię zawiadomić, że...-nie dokończyłam
-Mów śmiało. Chcesz zamieszkać z Leonem? Oto chodzi?-przerwał mi ojciec
-Nie..-opowiedziałam mu.
-Tylko mi nie mów, że dziadkiem zostanę.-zaśmiał się tata
-Nic nie wiadomo...-zażartowałam, ale po chwili dodałam-Ale tak szczerze to chciałam ci powiedzieć, że wyjeżdżam do Angie. Prosiła mnie oto, bo ma problemy w pracy i może sobie z tym wszystkim poradzić.-skłamałam, bo wiedziałam, że jeśli powiedziałabym, że wyjeżdżam z własnej woli to nigdy mnie by nie wypuścił.
-Dobrze. Jeśli jesteś potrzebna Angie, proszę bardzo. Jedź.-odparł spokojnie tata, po czym mocno mnie przytulił.
-Jutro wyjazd.-oznajmiłam i poszłam do pokoju. Spakowałam wszystkie potrzebne rzeczy i położyłam się na łóżku. Nagle wszedł Federico.
-Wyjeżdżasz? Ale jak to? - zapytał mój przyjaciel.
-Tak, niestety. Wrócę za 2 miesiące.- odparłam.
-Co? Za 2 miesiące? Kto mnie wysłucha przez ten czas? Kto mi pomoże z Ludmiłą?-powiedział, w jego głosie usłyszałam smutek.
-Spokojnie... Będzie dobrze. Zaproś Ludmi na randkę, tak po prostu. Zaufaj mi. Ona też jest w tobie zabujana do szaleństwa- wspierałam go.
-Mówisz?-zapytał.
-Ja nie mówię. Ja to wiem! Leć! Zdobądź ją Romeo.-krzyknęłam ale on już był za dworze.
Ciężko jest mi zostawić to wszystko. Tak po prostu wyjechać.
*********
Już jutro kolejny rozdział! Jak myślicie, czy Violetta zrobi wszystko aby uratować tą miłość? Czy Fede odważy się zaprosić Supernovę?
sobota, 16 sierpnia 2014
Rozdział 3~ Czy to uczucie mogło przetrwać?
Nagle poczułam, że czyjejś ręce mnie trzymają. Nawet nie popatrzyłam na mojego wybawcę tylko od razu wyprostowałam się.
-Dziękuję.-powiedziałam, nadal nie wiedziałam kto mnie złapał.
-Proszę. Nic ci się nie stało?-zapytał mój wybawca
-Nie nic. Wszystko gra.-odparłam i odwróciłam się, zobaczyłam Leona.
-To dobrze Violu. Uważaj na siebie.-powiedział Leon z uśmiechem i zapytał-Może usiądziemy? Muszę z tobą pogadać.
-Ok. Tylko o czym? Nie mamy sobie nic do wyjaśnienia.-zgodziłam się usiąść, ale o czy on chce ze mną gadać?
-Przepraszam cię Violu. Wybacz mi...-zaczął Leon
-Za co? Za moje łzy? Za to, że nie mogłam się po tym rozstaniu pozbierać?-byłam smutna, ale gdy poczułam łzy na swoim policzku pogodziłam się z tym wszystkim i dałam mu spokojnie dokończyć.
-Za to, że cię zostawiłem i wyjechałem. Wybacz mi... - było mu źle, słychać było w jego głosie żal do samego siebie.
-Wybaczę ci, ale pod jednym warunkiem.Musisz czekać tutaj-w Buenos Aires na mnie. Wyjeżdżam.-postanowiłam.
- Ale gdzie? Kiedy?-dopytywał Leon.
-Nie powiem ci nic.-odparłam, wstałam i wróciłam do domu.
~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~
Siedziałam w swoim pokoju, i kupywałam bilety do Francji gdy nagle wpadła Ludmiła.
-Violu! Musimy pogadać!-krzyknęła Ludmi.
-O czym?-zapytałam ze zdumienia, ona nigdy nie chciała ze mną gadać.
-Wiesz, co..-zaczęła Supernova-Mogę ci się do czegoś przyznać?
-Pewnie, nie powiem nikomu-odpowiedziałam.
Ludmiła usiadła na moim łóżku i zaczęła opowiadać:
Wiesz, że chodzi od jakiegoś czasu do naszego Studio taki nowy chłopak-Federico. I chyba się w nim zakochałam...
-Cudownie. Powodzenia.-odparłam i odprowadziłam ją do drzwi. Gdy je otworzyłam siedział pod ścianą Fede.
-Fede to jest Ludmiła, Ludmi to Federico-przedstawiłam ich sobie.
-Nic nie mówiłaś mi że on tu z tobą mieszka.-szepnęła mi do ucha Ludmi-Pomóż mi.
Ludmiła wyszła, a teraz chyba pora na rozmowę z Federico. Może ja jednak zostanę swatką? Albo psychologiem? Na samą myśl zaśmiałam się pod nosem. Tylko ciekawe kto pomoże mi ? Gdy wracałam do pokoju chodziła mi po głowie jedna myśl: Czy to uczucie mogło przetrwać?
*********
Następny rozdział już jutro!
-Dziękuję.-powiedziałam, nadal nie wiedziałam kto mnie złapał.
-Proszę. Nic ci się nie stało?-zapytał mój wybawca
-Nie nic. Wszystko gra.-odparłam i odwróciłam się, zobaczyłam Leona.
-To dobrze Violu. Uważaj na siebie.-powiedział Leon z uśmiechem i zapytał-Może usiądziemy? Muszę z tobą pogadać.
-Ok. Tylko o czym? Nie mamy sobie nic do wyjaśnienia.-zgodziłam się usiąść, ale o czy on chce ze mną gadać?
-Przepraszam cię Violu. Wybacz mi...-zaczął Leon
-Za co? Za moje łzy? Za to, że nie mogłam się po tym rozstaniu pozbierać?-byłam smutna, ale gdy poczułam łzy na swoim policzku pogodziłam się z tym wszystkim i dałam mu spokojnie dokończyć.
-Za to, że cię zostawiłem i wyjechałem. Wybacz mi... - było mu źle, słychać było w jego głosie żal do samego siebie.
-Wybaczę ci, ale pod jednym warunkiem.Musisz czekać tutaj-w Buenos Aires na mnie. Wyjeżdżam.-postanowiłam.
- Ale gdzie? Kiedy?-dopytywał Leon.
-Nie powiem ci nic.-odparłam, wstałam i wróciłam do domu.
~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~
Siedziałam w swoim pokoju, i kupywałam bilety do Francji gdy nagle wpadła Ludmiła.
-Violu! Musimy pogadać!-krzyknęła Ludmi.
-O czym?-zapytałam ze zdumienia, ona nigdy nie chciała ze mną gadać.
-Wiesz, co..-zaczęła Supernova-Mogę ci się do czegoś przyznać?
-Pewnie, nie powiem nikomu-odpowiedziałam.
Ludmiła usiadła na moim łóżku i zaczęła opowiadać:
Wiesz, że chodzi od jakiegoś czasu do naszego Studio taki nowy chłopak-Federico. I chyba się w nim zakochałam...
-Cudownie. Powodzenia.-odparłam i odprowadziłam ją do drzwi. Gdy je otworzyłam siedział pod ścianą Fede.
-Fede to jest Ludmiła, Ludmi to Federico-przedstawiłam ich sobie.
-Nic nie mówiłaś mi że on tu z tobą mieszka.-szepnęła mi do ucha Ludmi-Pomóż mi.
Ludmiła wyszła, a teraz chyba pora na rozmowę z Federico. Może ja jednak zostanę swatką? Albo psychologiem? Na samą myśl zaśmiałam się pod nosem. Tylko ciekawe kto pomoże mi ? Gdy wracałam do pokoju chodziła mi po głowie jedna myśl: Czy to uczucie mogło przetrwać?
*********
Następny rozdział już jutro!
piątek, 15 sierpnia 2014
Proszę i przepraszam
Cześć! Tak jak przeczytaliście proszę was i przepraszam.
Moja mała prośba, komentujcie. Nie robicie tego dla mojego widzimisie tylko to jest trochę przykre, że są wyświetlenia, a brak komków.
Przepraszam, jeśli moje opowiadania was nie ciekawią, wiem, że nie ma żadnych par do tej pory tak jak pisałam, ale wszystko rozwinie się w swoim czasie. Piszcie jeśli coś wam nie pasuje, to dla mnie naprawdę ważne.
Na jakich warunkach stoję
- Codziennie będzie nowy rozdział.
- Będę was informować kiedy mnie nie będzie.
- Rozdziały będą na minimum 20 zdań.
Rozdział 2~ Pierwszy dzień w Studio
Ciągle nie mogę w to uwierzyć... Czego nie może to być zwykły sen?
~ ~ ~ ~ ~ ~
Byliśmy już w moim pokoju, to znaczy ja i Federico. Usiadłam na łóżku i ukradkiem zerknęłam na zdjęcie. Było to zdjęcie zrobione w Madrycie, byłam na nim ja i... Druga połowa zdjęcia była niezbyt widoczna lecz gdy przyjrzałam się z bliska zobaczyłam Leona. To spowodowało, że z nerwów i smutku rzuciłam poduszką w stronę zdjęcia. Fede się zdziwił moim zachowaniem, ale gdy podniósł stłuczoną ramkę zrozumiał o co chodzi. Zaczęła się seria pytań lecz byłam już tak zmęczona że i w niego rzuciłam poduszką. Miałam dosyć wrażeń jak na dziś i usnęłam...
~ ~ ~ ~ ~ ~
Przebudziłam się i zajrzałam za zegarek. Była już siódma. Co? To już siódma!? Zerwałam się na równe nogi i pobiegłam do łazienki. Nie chciałam już myśleć o Leonie, przecież dzisiaj pierwszy dzień w Studio. Wybiegłam z łazienki i od razu kierowałam się w stronę drzwi. Wyszłam bez słowa. Biegłam do Studia, nie wypada spóźnić się pierwszego dnia.
~ ~ ~ ~ ~ ~ ~
Jak się ucieszyłam gdy zobaczyłam Francescę, Maxiego, Camilę,Marco. Nawet na widok Diego byłam szczęśliwa. Oczywiście moje szczęście musiał zepsuć nikt inny tylko Leon. Tuż za Leonem weszła Lara. Można się było spodziewać jej, ale ku mojemu zaskoczeniu znów się do mnie uśmiechnęła. Była nawet dla mnie miła, pogadałyśmy na przerwie. Z tego co mi mówiła, zrozumiałam tylko tyle że ona uważa, że nie jest j e g o dziewczyną i w dodatku o n próbuje robić mi na złość. W więcej bzdur nie uwierzę. Ale może ona chce mi pomóc? Nie jestem pozytywnie do niej nastawiona, ale.. Tak szczerze nic o niej nie wiem...
~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~
Gdy wróciłam do domu zastałam Federico w ciężkim stanie. Siedział na podłodze oparty o drzwi do mojego pokoju. Był smutny... Przysiadłam się do niego, a on tylko na mnie zerkął.
-Mogę ci coś powiedzieć?- zapytał po długiej chwili ciszy.
-Pewnie, o co chodzi?-odparłam po czym dodałam-Wejdź, nie będziemy rozmawiać tutaj.
Weszliśmy i gdy tylko zamknęłam Fede od razu usiadł na podłodze i oparł się o drzwi.
-No dobra... Już mówię. Chodzi o to, że zakochałem się...-powiedział, ale nie zdążył dokończyć.
-W kim?-przerwałam mu.
-To Ludmiła. Wiem, kiepski wybór, ale ona,ona jest cudowna... Tyle, że jest mały problem...-przerwał i zrobił ponurą minę- ...czy ona kocha mnie?
Na to już nic nie mogłam odpowiedzieć...
A tymczasem Ludmiła rozmawia przez telefon z Naty:
-Cześć Ludmi! O czym chciałaś pogadać?
-Chodzi oto, że.. zakochałam się w Fede... On jest taki słodki, uroczy...
-Co? Niemożliwe! Tobie się podoba Fede?
-No a co ty myślisz? To tak samo jakbym się ciebie czepiała, że tobie się podoba Maxi. Ale o Fede ani słowa! Rozumiesz!
I się rozłączyła.
Wyszłam do parku, siedziałam na ławce i pisałam w pamiętniku. W końcu zdecydowałam się pójść dalej nie uszłam kilka kroków i się pośliznęłam na wilgotnej ziemi. Już myślałam, że zaraz poczuję ziemię, lecz...
~ ~ ~ ~ ~ ~
Byliśmy już w moim pokoju, to znaczy ja i Federico. Usiadłam na łóżku i ukradkiem zerknęłam na zdjęcie. Było to zdjęcie zrobione w Madrycie, byłam na nim ja i... Druga połowa zdjęcia była niezbyt widoczna lecz gdy przyjrzałam się z bliska zobaczyłam Leona. To spowodowało, że z nerwów i smutku rzuciłam poduszką w stronę zdjęcia. Fede się zdziwił moim zachowaniem, ale gdy podniósł stłuczoną ramkę zrozumiał o co chodzi. Zaczęła się seria pytań lecz byłam już tak zmęczona że i w niego rzuciłam poduszką. Miałam dosyć wrażeń jak na dziś i usnęłam...
~ ~ ~ ~ ~ ~
Przebudziłam się i zajrzałam za zegarek. Była już siódma. Co? To już siódma!? Zerwałam się na równe nogi i pobiegłam do łazienki. Nie chciałam już myśleć o Leonie, przecież dzisiaj pierwszy dzień w Studio. Wybiegłam z łazienki i od razu kierowałam się w stronę drzwi. Wyszłam bez słowa. Biegłam do Studia, nie wypada spóźnić się pierwszego dnia.
~ ~ ~ ~ ~ ~ ~
Jak się ucieszyłam gdy zobaczyłam Francescę, Maxiego, Camilę,Marco. Nawet na widok Diego byłam szczęśliwa. Oczywiście moje szczęście musiał zepsuć nikt inny tylko Leon. Tuż za Leonem weszła Lara. Można się było spodziewać jej, ale ku mojemu zaskoczeniu znów się do mnie uśmiechnęła. Była nawet dla mnie miła, pogadałyśmy na przerwie. Z tego co mi mówiła, zrozumiałam tylko tyle że ona uważa, że nie jest j e g o dziewczyną i w dodatku o n próbuje robić mi na złość. W więcej bzdur nie uwierzę. Ale może ona chce mi pomóc? Nie jestem pozytywnie do niej nastawiona, ale.. Tak szczerze nic o niej nie wiem...
~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~
Gdy wróciłam do domu zastałam Federico w ciężkim stanie. Siedział na podłodze oparty o drzwi do mojego pokoju. Był smutny... Przysiadłam się do niego, a on tylko na mnie zerkął.
-Mogę ci coś powiedzieć?- zapytał po długiej chwili ciszy.
-Pewnie, o co chodzi?-odparłam po czym dodałam-Wejdź, nie będziemy rozmawiać tutaj.
Weszliśmy i gdy tylko zamknęłam Fede od razu usiadł na podłodze i oparł się o drzwi.
-No dobra... Już mówię. Chodzi o to, że zakochałem się...-powiedział, ale nie zdążył dokończyć.
-W kim?-przerwałam mu.
-To Ludmiła. Wiem, kiepski wybór, ale ona,ona jest cudowna... Tyle, że jest mały problem...-przerwał i zrobił ponurą minę- ...czy ona kocha mnie?
Na to już nic nie mogłam odpowiedzieć...
A tymczasem Ludmiła rozmawia przez telefon z Naty:
-Cześć Ludmi! O czym chciałaś pogadać?
-Chodzi oto, że.. zakochałam się w Fede... On jest taki słodki, uroczy...
-Co? Niemożliwe! Tobie się podoba Fede?
-No a co ty myślisz? To tak samo jakbym się ciebie czepiała, że tobie się podoba Maxi. Ale o Fede ani słowa! Rozumiesz!
I się rozłączyła.
Wyszłam do parku, siedziałam na ławce i pisałam w pamiętniku. W końcu zdecydowałam się pójść dalej nie uszłam kilka kroków i się pośliznęłam na wilgotnej ziemi. Już myślałam, że zaraz poczuję ziemię, lecz...
czwartek, 14 sierpnia 2014
Rozdział 1~ Spotkanie po latach
Dzisiejszy dzień będzie niezwykły... Tak przynajmniej myślałam.
~ ~ ~ ~ ~ ~
Dzisiaj wstałam z samego rana, ubrałam się i pobiegłam na tramwaj. Mój kierunek- lotnisko. Może się zdawać, że uciekam od ojca albo wyruszam na wakacje, ale nie to było moim głównym powodem. Dzisiaj przylatuje do Argentyny Leon! Tyle czasu go nie widziałam... Odkąd odszedł z U-Mixu nie dał znaku życia.
Wczoraj napisał Andresowi, że wraca do Buenos Aires. Nic nie mogło wtedy opisać mojego szczęścia.
~ ~ ~ ~ ~ ~
Już go widzę właśnie odbiera bagaż i zaraz wyjdzie do mnie. Ale... co ja widzę..? On znalazł sobie kolażankę... A może tylko mi się wydaje? Albo to jego d z i e w c z y n a... Nie to na pewno nie jest tak...
-Cześć Violu! Dawno cię nie widziałem.-powiedział Leon.
-Hej! Jestem Lara. A ty to pewnie Violetta, tak?- przywitała się nieznajoma.
-Cześć! Leon chodź na słówko.- powiedziałam i zaprowadziłam go kawałek od tej Lary.
-Leon kto jest?-zapytałam z oburzeniem.
-To jest Lara. Przecież ci się przedstawiła.-odparł Leon jakby nic się nie stało.
-Dobrze wiem. Nie rób ze mnie idiotki. Pytam się kim ona dla ciebie jest?- zdenerwowałam się, on dobrze wie o co chodzi.
-Moja dziewczyna! O co ci chodzi?-odparł, w jego głosie słyszałam złość, ale nagle dodał:
Przecież dobrze wiesz, że odkąd wyjechałem nie odzywałem się do ciebie. A to dlaczego? Bo w ten sposób chciałem ci powiedzieć, że mam dosyć. A Larę uważaj jako moją...
Dalej już nie słuchałam, pobiegłam przed siebie, w głowie miałam tysiące pytań. Po policzku spływały mi łzy. Nie patrzyłam gdzie biegnę,nie zwracałam uwagi na nic aż nagle wpadłam na Federico.
Rozmawialiśmy nawet nie pamiętam o czym. Szliśmy do mojego domu. Czułam jakby ktoś pomiędzy mną a światem wybudował mur... Szliśmy... Nawet nie wiem którędy i w jaki sposób... Do jutra musiałam się uspokoić. Jutro w końcu pierwszy dzień w Studio OnBeat. Szkoda, że Fran ani Angie przy mnie nie ma...
********
Rozdział 2 już jutro!
~ ~ ~ ~ ~ ~
Dzisiaj wstałam z samego rana, ubrałam się i pobiegłam na tramwaj. Mój kierunek- lotnisko. Może się zdawać, że uciekam od ojca albo wyruszam na wakacje, ale nie to było moim głównym powodem. Dzisiaj przylatuje do Argentyny Leon! Tyle czasu go nie widziałam... Odkąd odszedł z U-Mixu nie dał znaku życia.
Wczoraj napisał Andresowi, że wraca do Buenos Aires. Nic nie mogło wtedy opisać mojego szczęścia.
~ ~ ~ ~ ~ ~
Już go widzę właśnie odbiera bagaż i zaraz wyjdzie do mnie. Ale... co ja widzę..? On znalazł sobie kolażankę... A może tylko mi się wydaje? Albo to jego d z i e w c z y n a... Nie to na pewno nie jest tak...
-Cześć Violu! Dawno cię nie widziałem.-powiedział Leon.
-Hej! Jestem Lara. A ty to pewnie Violetta, tak?- przywitała się nieznajoma.
-Cześć! Leon chodź na słówko.- powiedziałam i zaprowadziłam go kawałek od tej Lary.
-Leon kto jest?-zapytałam z oburzeniem.
-To jest Lara. Przecież ci się przedstawiła.-odparł Leon jakby nic się nie stało.
-Dobrze wiem. Nie rób ze mnie idiotki. Pytam się kim ona dla ciebie jest?- zdenerwowałam się, on dobrze wie o co chodzi.
-Moja dziewczyna! O co ci chodzi?-odparł, w jego głosie słyszałam złość, ale nagle dodał:
Przecież dobrze wiesz, że odkąd wyjechałem nie odzywałem się do ciebie. A to dlaczego? Bo w ten sposób chciałem ci powiedzieć, że mam dosyć. A Larę uważaj jako moją...
Dalej już nie słuchałam, pobiegłam przed siebie, w głowie miałam tysiące pytań. Po policzku spływały mi łzy. Nie patrzyłam gdzie biegnę,nie zwracałam uwagi na nic aż nagle wpadłam na Federico.
Rozmawialiśmy nawet nie pamiętam o czym. Szliśmy do mojego domu. Czułam jakby ktoś pomiędzy mną a światem wybudował mur... Szliśmy... Nawet nie wiem którędy i w jaki sposób... Do jutra musiałam się uspokoić. Jutro w końcu pierwszy dzień w Studio OnBeat. Szkoda, że Fran ani Angie przy mnie nie ma...
********
Rozdział 2 już jutro!
środa, 13 sierpnia 2014
Witam! + O czym będę pisać?
Cześć!
Jestem Music&Love i będę pisać opowiadania specjalnie dla was.Moje opowiadania będą o Violetcie i nie tylko.
Pary występujące w tej ''książce'' to: Leonetta, Fedemiła i Diecesca .
Nie zabraknie podczas czytania: kłótni, piosenek,romantycznych chwil i zwątpień.
1 Rozdział już 14.08 ;)
Subskrybuj:
Posty (Atom)

