piątek, 15 sierpnia 2014

Rozdział 2~ Pierwszy dzień w Studio

                                       Ciągle nie mogę w to uwierzyć... Czego nie może to być zwykły sen?
                                                                            ~ ~ ~ ~ ~ ~
    Byliśmy już w moim pokoju, to znaczy ja i Federico. Usiadłam na łóżku i ukradkiem zerknęłam na zdjęcie. Było to zdjęcie zrobione w Madrycie, byłam na nim ja i... Druga połowa zdjęcia była niezbyt widoczna lecz gdy przyjrzałam się z bliska zobaczyłam Leona. To spowodowało, że z nerwów i smutku rzuciłam poduszką w stronę zdjęcia. Fede się zdziwił moim zachowaniem, ale gdy podniósł stłuczoną ramkę zrozumiał o co chodzi. Zaczęła się seria pytań lecz byłam już tak zmęczona że i w niego rzuciłam poduszką. Miałam dosyć wrażeń jak na dziś i usnęłam...
                                                                       ~ ~ ~ ~ ~ ~
 Przebudziłam się i zajrzałam za zegarek. Była już siódma. Co? To już siódma!? Zerwałam się na równe nogi i pobiegłam do łazienki. Nie chciałam już myśleć o Leonie, przecież dzisiaj pierwszy dzień w Studio. Wybiegłam z łazienki i od razu kierowałam się w stronę drzwi. Wyszłam bez słowa. Biegłam do Studia, nie wypada spóźnić się pierwszego dnia.
                                                                    ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~
  Jak się ucieszyłam gdy zobaczyłam Francescę, Maxiego, Camilę,Marco. Nawet na widok Diego byłam szczęśliwa. Oczywiście moje szczęście musiał zepsuć nikt inny tylko Leon. Tuż za Leonem weszła Lara. Można się było spodziewać jej, ale ku mojemu zaskoczeniu znów się do mnie uśmiechnęła. Była nawet dla mnie miła, pogadałyśmy na przerwie. Z tego co mi mówiła, zrozumiałam tylko tyle że ona uważa, że nie jest j e g o dziewczyną i w dodatku o n próbuje robić mi na złość. W więcej bzdur nie uwierzę. Ale może ona chce mi pomóc? Nie jestem pozytywnie do niej nastawiona, ale.. Tak szczerze nic o niej nie wiem...
                                                               ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~
  Gdy wróciłam do domu zastałam Federico w ciężkim stanie. Siedział na podłodze oparty o drzwi do mojego pokoju. Był smutny... Przysiadłam się do niego, a on tylko na mnie zerkął.
-Mogę ci coś powiedzieć?- zapytał po długiej chwili ciszy.
-Pewnie, o co chodzi?-odparłam po czym dodałam-Wejdź, nie będziemy rozmawiać tutaj.
Weszliśmy i gdy tylko zamknęłam Fede od razu usiadł na podłodze i oparł się o drzwi.
-No dobra... Już mówię. Chodzi o to, że zakochałem się...-powiedział, ale nie zdążył dokończyć.
-W kim?-przerwałam mu.
-To Ludmiła. Wiem, kiepski wybór, ale ona,ona jest cudowna... Tyle, że jest mały problem...-przerwał i zrobił ponurą minę- ...czy ona kocha mnie?
Na to już nic nie mogłam odpowiedzieć...

A tymczasem Ludmiła rozmawia przez telefon z Naty:
-Cześć Ludmi! O czym chciałaś pogadać?
-Chodzi oto, że.. zakochałam się w Fede... On jest taki słodki, uroczy...
-Co? Niemożliwe! Tobie się podoba Fede?
-No a co ty myślisz? To tak samo jakbym się ciebie czepiała, że tobie się podoba Maxi. Ale o Fede ani słowa! Rozumiesz!
I się rozłączyła.

Wyszłam do parku, siedziałam na ławce i pisałam w pamiętniku. W końcu zdecydowałam się pójść dalej nie uszłam kilka kroków i się pośliznęłam na wilgotnej ziemi. Już myślałam, że zaraz poczuję ziemię, lecz...
 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz