'' Życie przynosi nam oczekiwany zwrot wydarzeń,
lecz ważne jest abyśmy zaufali i uwierzyli, że tak miało być''
Obudziłam się, i usłyszałam pukanie do drzwi.
-Proszę.-krzyknęłam.
-Cześć Violu! Chodź na śniadanie. Pospiesz się, bo dzisiaj wybieramy się na zwiedzanie.-przywitała się i opowiedziała mi plan dnia.
-Nie dzisiaj...-odparłam.Dziś miałam inny plan.Chciałam odnaleźć właściciela portfela
-Ale czego? Co jest ważniejsze?-zapytała ze smutkiem.
-Wybacz Angie, ale muszę znaleźć właściciela tej oto zguby.-oznajmiłam i pokazałam portfel.
-To rzeczywiście bardzo ważne. Dasz sobie sama radę?-spytała.
-Pewnie. Przecież zabrałam ze sobą mapy.-uśmiechnęłam się.Wyszłam z domu. Spojrzałam jeszcze raz na adres widniejący na dokumentach i rzuciłam okiem na mapę. Była to ulica po drugiej stronie Paryża, na przedmieściach. Przesiadałam się z jednego metra na drugie. Po jakimś czasie musiałam niestety iść na piechotę. Znalazłam! To już tutaj. Weszłam przez furtkę i zapukałam do drzwi. Niestety wtedy uświadomiłam sobie, że nie znam francuskiego. Otworzył mi chłopak w moim wieku. Był cudowny...
-Hola!-przywitałam się.
-Cześć, o co chodzi?-zapytał.
-Ty znasz hiszpański? Całe szczęście. Przyszłam ci oddać portfel.-podałam mu zgubę.
-Wielkie dzięki. Wejdziesz?-zaproponował.
-Chętnie. - odparłam, zresztą jak można mu było odmówić.Weszłam do jego domu i nagle ogarnęło mnie zdziwienie. Wnętrze miał bogato wystrojone, meble chyba najdroższe jakie mogłyby istnieć, po prostu cud.
-Alexander jestem-przedstawił się i zaprowadził mnie do swojego pokoju, ponieważ jego ojciec nie lubił gości.
-A ja Violetta-odparłam. Chyba się zakochałam... To mój ideał. Długo rozmawialiśmy. Z tego co się dowiedziałam to: nazywa się Alexander, jest w moim wieku, syn biznesmena, ma dziewczynę. Co do jego charakteru to jest miły, uczciwy, lecz bywa egoistyczny. Chyba zostaliśmy najlepszymi przyjaciółmi.
Naszą rozmowę przerwał dźwięk dzwonka do drzwi. To była jego dziewczyna. Chłopak przedstawił nas sobie.
-Ja już idę. Pa!-pożegnałam się, a on nawet nie zwrócił uwagi kiedy wyszłam. No cóż
~ ~ ~ ~ ~ ~ ~
Podczas tego tygodnia zaprosił mnie kilka razy na spacer.Dziś już wtorek. Szybko minął ten tydzień.W tym tygodniu moim planem będzie zwiedzanie z Angie. Powiedziała, że ma dla mnie same niespodzianki.
-Gotowa?- zapytała ciocia.
-Jak nigdy!- krzyknęłam ze swojego pokoju. Już po chwili stałam pod drzwiami. Nasza wycieczka była wspaniała. Do soboty zwiedziłam wszystkie najciekawsze miejsca. Dni mijały gdy nagle zadzwonił telefon...
*****************
To już 7 rozdział. Jeszcze tego dnia możecie się spodziewać następnego.
Czego tak mało komentarzy. Pomóżcie, wesprzyjcie. Ratujcie tą historię.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz