niedziela, 21 września 2014

Rozdział 13~ Pechowe spotkanie,pechowa impreza

 Nie mam pojęcia jaka ona jest. Wciąż błądzę szukając w niej choć podobne cechy. Tak szczerze to nie jest moja bliźniaczka. Jest ode mnie starsza o rok. Obydwie wyglądamy tak samo, lecz ja urodziłam się w Sylwestra przed północą, a ona w Nowy Rok, tuż po północy. To trochę dziwne, no ale nic na to nie poradzimy.Dziewczyna różni się ode mnie wyglądem. Blondynka,poważnie ubrana.A ja wciąż się nie zmieniłam od 2 lat taka sama.Martina-odpowiedzialna,czasem szalona,przyjacielska i lojalna. Ja-spokojna,cicha, nieśmiała co do nieznajomych. Nasze pasje-muzyka i pisanie w pamiętnikach. Od pierwszego spotkania jesteśmy nie rozłączne. Razem będziemy chodzić do Studia OnBeat. Nasze plany na wieczór: impreza u Lary i Gery. Mamy już wybrane sukienki. Ale zanim tam pójdziemy idziemy razem z Federico do Studio. Dziś przyjeżdża Lena, siostra Naty. Martina chętnie ją pozna, tak samo jak resztę uczniów.
                                                               ~~~~~~

-Witajcie kochani mamy dzisiaj dwóch gości.-oznajmił Pablo-Przywitajcie waszą koleżankę Lenę. I zupełnie nową uczennicę- Martinę. Dziewczyny razem weszły do sali. Ja siedziałam z tyłu przy fortepianie i nikt mnie nie zauważył, lecz ja widziałam wszystko doskonale.
-Ej... A gdzie ta nowa- Martina?-spytał Andres stojący w pierwszym rzędzie.
-Stoi koło mnie, geniusz z ciebie.-rzekła Lena.
-Co ty gadasz, to przecież Violetta.-odrzekł Clement. Tini śmiała się pod nosem.
-Chyba wiem lepiej,tak.-upierała się Lena, chociaż po chwili sama zwątpiła w swoje słowa. I rozpoczęła się kłótnia. Wychowawca próbował ich uciszyć, lecz nadaremnie.
-Koniec!-krzyknęłyśmy wspólnie z Tini.Stanęłam koło niej i nagle na twarzach wszystkich pojawiło się zdziwienie.
-To Violetta.-rzekła Tini i wskazała ręką na mnie.
-A to jest Martina.-odparłam i odwzajemniłam gest.
-Viola? Martina? Czy mam jakieś zwidy?-zapytała Naty,Cami i Andres pocierając rękoma oczy.
Po jakimś czasie wszyscy przywykli do dwóch Pań Castillo. Gregorio na początku też się mieszał z czego wszyscy mieli ubaw. Ta lekcja była ostatnia. A po niej trwały w naszym pokoju przygotowania do imprezy.
                                                                  ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~
Na imprezie spotkaliśmy wielu znajomych no i Leona. Razem zatańczyliśmy kilka kawałków, a potem dyskoteka na całego. Tini zapodziała się gdzieś z butelką wina. Nikt jej nie widział. Lecz co się miałam przejmować. Da sobie radę.Po kilku kieliszkach byłam już prawie nieprzytomna. Nie widziałam wcale ani Tini ani Diego, ani Fran ani Leona. Wyszłam na werandę, a tam zauważyłam Francescę wyjeżdżającą do domu. Nabrałam trochę świeżego powietrza i wróciłam do środka.W ostatniej sekundzie zauważyłam Diego wchodzącego na górę wraz z Tini. Moją uwagę odwrócił Leon  zapraszający mnie do tańca. Odmówiłam, miałam już dosyć na dziś. Wyszłam na dwór z powrotem. Chwyciłam telefon i zadzwoniłam po taksówkę. Miała przyjechać za 20 minut. Muszę jeszcze znaleźć Tini. Weszłam na górę, otworzyłam pierwsze drzwi które myślałam że są od łazienki, i tam zobaczyłam Diego wraz z Tini. Całowali się. Przy świetle świec. Romantycznie.-pomyślałam. Leon zauważył mnie jak otwieram drzwi. Otworzyłam drzwi obok i weszłam do łazienki tak że nikt by mnie nie zauważył.Gdy wyszłam Leona już nigdzie nie było. Zeszłam na dół i wsiadłam do taksówki.    

czwartek, 18 września 2014

Rozdział 12~ Wciąż mijałam się z prawdą.

    Dzisiaj rozpoczął się kolejny dzień. Kolejny dzień w Studio, kolejny dzień z Leonem. Dziś Pablo przydzieli role na przedstawienie. Czas wstać, ubrać się i iść. Ledwo wstałam i ubrałam się w seledynową sukienkę. Gdy zeszłam na dół zastałam tatę przy śniadaniu. Chwyciłam rogalik z miski i pożegnałam się.
                                                                       ~~~~~
Weszłam do sali. Mieliśmy zajęcia z Pablo.
-Dzień dobry kochani. Jak wiecie mam przyszykowany scenariusz i wydzielone role.-zaczął mężczyzna-No więc główną rolę żeńską zagra Violetta, zaś męską Leon. Role drugoplanowe zagrają: Diego, Ludmiła, Cami, Francesca, Maxi, Naty,Brodwey, Gery i Clement. A i Violetto dzisiaj kończysz szybciej zajęcia na prośbę Antonio.
-Dobrze Pablo.-odparłam. Przynajmniej ominę lekcję z Gregorio.
                                                                      ~~~~~~~
Otworzyłam drzwi wejściowe i nagle zobaczyłam siedzącego na kanapach tatę, babcię, Antonio,Angie i jakąś panią w wieku taty.
-Cześć!-przywitałam się. Nikt mi nie odpowiedział.
-Violu, zawołaj Federico.- poprosił tata- Jest u siebie.
-Okej.-odparłam ze zdziwieniem. Weszłam na górę i zapukałam do drzwi sypialni.Nikt się nie odezwał więc otworzyłam drzwi.
-Chodź Fede, mój ojciec nas woła.-powiedziałam do siedzącego pod ścianą chłopaka.On wstał z uśmiechem i opowiedział mi po drodze o nowej piosence, którą komponował.
-Witamy.-przywitał nas Antonio
-Co to za spotkanie? Mamo, co ty tu robisz?-spytał chłopak nieznajomą.
-Cześć Federico-odparła spokojnym tonem-siadajcie.
-Musimy wam o czymś powiedzieć...-zaczął ojciec.
-O czymś ważnym...-dodała Angie.
-Otóż nie jest tak jak było. Czas wreszcie to zmienić.
-O co chodzi?-zapytaliśmy równo ja i Fede.
-Oto tak. Antonio to wasz dziadek.-zaczęła babcia.
-Jak to nasz?-zapytał ze zdziwieniem mój przyjaciel.
-Tak, wasz. Ty i Violetta jesteście kuzynami. Violu jestem twoją ciocią.- oznajmiła mama Fede.
Nagle z kuchni wyszła do nas moja podobizna.
-A to kto? Może moja siostra?-odparłam z nerwami.
-Tak.-odparła babcia.
-Co?-powiedziałyśmy to jednocześnie, ja i moja bliźniaczka.
                                                     *********
Oto 12 rozdział! Dużo się dzieje. Jak myślicie czy Viola zaakceptuje swoją siostrę?
Dzięki za prawie 250 odsłon

niedziela, 14 września 2014

[Organizacja] Moje pomysły i wasza aktywność.

No cześć!

Mam kilka pomysłów tylko nie wiem czy wam się spodobają.
1. Zacznę pisać w jednym rozdziale kilka opowieści każde z innej perspektywy.
2. Będę pisać jako narrator 3-osobowy.
3.Będę zamieszczać cytaty.
4. Zacznę pisać nową historię.
5. Skończę z blogiem to i tak strata czasu.
Piszcie numerki w komentarzach które zmiany mam zaakceptować.

Co do waszej aktywności to kiepsko. Nikt nie zagląda. 2-3 odwiedzenia dziennie trochę smucą :(
Czy ktoś tu jeszcze zagląda? Napisz cokolwiek jeśli tu jesteś. Wybaczcie mi za braki w rozdziałach ale sami wiecie... szkoła. Nie które rozdziały nie są jeszcze napisane. O czym chcecie czytać? Może więcej Leonetty? Wiem obiecywałam wam Leonettę Diecescę i Fedemiłę. Nie długo zobaczycie ich w akcji.

środa, 10 września 2014

Rozdział 11~ Jesteś moją nadzieją. Choć nie wiem jak to się potoczy ale chce żebyś wiedział...

      Dzisiaj wracam do domu. Jedyne co mnie zdziwiło to było to, że podczas mojego pobytu nie zobaczyłam taty ani Olgi. Czekam na korytarzu z Angie. Wyjrzałam przez okno i spostrzegłam znajomy wóz. Z niego wyszedł mój tato.
                                                                     ~~~~

  Weszłam na górę już chciałam chwycić klamkę, lecz jak to żebym nie przywitała się z moją Olgunią. Zostawiłam walizkę i zeszłam na dół do kuchni.Nie obyło się bez uścisków. Wróciłam na górę i chwyciłam za walizkę. Otworzyłam drzwi, wstawiłam walizkę w kąt i od razu położyłam się na łóżku. Nagle usłyszałam cichy śpiew. Hay mil suenos de colores... Przesłyszało mi się pewnie. Ya no hay razas, ni razones... Słyszałam kolejny wers piosenki. Wstałam z łóżka i rozejrzałam się. I znowu. De ser mejor... Nagle z szafy wyszedł Leon wraz z Fede. Potem z mojej prywatnej łazienki wyszła Lu, Fran i Cami. Cała piątka zaczęła śpiewać Ser Mejor. Mało bym się nie popłakała ze wzruszenia. Przy refrenie zaczęłam śpiewać z nimi. To było wspaniałe uczucie spotkać się z nimi. I to w dodatku teraz po moim wypadku. W końcu piosenka urwała się mocnym przytuleniem.
-Witaj kochana! Tęskniliśmy.-powiedzieli chłopcy.
-Cześć, dziękuję wam za wszystko.-podziękowałam.
-Witaj Violu.-przywitały się moje przyjaciółki.
-Chodźmy do Studio. Czekają tam na ciebie.-oznajmił Leon.
-Dobrze.
                                                                    ~~~~~

Jak dawno nie widziałam Studio  i tych znajomych twarzy. Trafiliśmy akurat na ogłoszenie od Antonio. Pablo przerwał swoją przemowę i wtedy wszystkie oczy skierowały się na mnie. Przywitałam się ze wszystkimi co do jednego. Poznałam plan przedstawienia o którym mówiła mi Fran. Po rozmowie z nauczycielami Leon chwycił mnie za rękę i pobiegliśmy do naszego ulubionego miejsca. Była to ławka pod wiśniowym drzewem.
Usiedliśmy razem na niej a Leon wyciągnął z pod ławki coś w postaci kosza na piknik. Rozłożyliśmy koc i zaczęliśmy piknik. Leon włożył rękę do kieszeni i wyciągnął małe pudełeczko.
-Violetto...-zaczął spokojnie-Czy zostaniesz moją wybranką?
-Tak, tak, tak...-powiedziałam i rzuciłam mu się na szyję.-Kocham cię. Choć nie wiem co się stanie chcę żebyś to wiedział.
                                                           *****
Leonetta rozpoczęła swój związek. Ale czy na długo będzie szczęśliwa?
Zapowiedź: Prawda wychodzi na jaw. Lara- była Leona- będzie planować zemstę.  


sobota, 6 września 2014

Rozdział 10~ Musisz mieć nadzieję. W końcu nic nie dzieje się bez przyczyny.

            Leon już wyszedł, mam za to nowego gościa. To Angie. Dzisiaj odwiedziła mnie po raz piąty. Tym razem jej twarz była smutniejsza niż zwykle. Coś było nie tak. Coś co nie dawało jej spokoju.
-Violu, muszę ci coś powiedzieć.-zaczęła
-O co chodzi?-zapytałam.
-Otóż...- zaczynała lecz ciężko jej było skończyć tą wypowiedź-jesteś poważnie chora.
-Co mi jest? To coś związane z wypadkiem?-przemawiał przeze mnie strach, bałam się.
-Nie, to rak. Lekarze mówią żebyś się nie bała. Istnieje na to wiele leczeń.-odparła Angie.
-Co?-zapytałam z niedowierzaniem-  Przecież to niemożliwe.
-A jednak tak.-oznajmiła ciocia.
-Cóż...  A co z tatą?-przypomniałam sobie.
-Wszystko dobrze. Został wezwany na badania. U niego też wykryli tą chorobę.-odpowiedziała.
Bałam się. A raczej spanikowałam. Wiem, że nie jest to groźne, moje rozmyślania przerwała mi Francesca.
-No cześć Vilu. Jak się czujesz? Wszystko w porządku?-dopytywała.
-Hej, jak dobrze cię widzieć. Nie musisz się martwić, prawie nic mi nie jest.-odparłam spokojnie.
-Jak to prawie?-zapytała z przestraszenia.
-Rak.-odpowiedziałam cicho.
-Co? -zapytała.
-To co słyszałaś. Jak tam w studio? Coś nowego?-zmieniłam temat.
-Nie uwierzysz ile się działo...- zaczęła dziewczyna-Po twoim wyjeździe Pablo ogłosił, że razem z U-Mixem ustalili datę naszej trasy koncertowej po Europie. Spokojnie, za pół roku dopiero wyjeżdżamy. Zaś przed tym jeszcze ogłosili przedstawienie, role przydzielą po jutrze. Ludmi dostała kwiaty od tajemniczego wielbiciela. Cami nie mogła przyjść, bo nie dość, że ma zaległości na zajęciach z Beto to jeszcze Seba wrócił z trasy. Szkoda, że nie widziałaś miny Brodwaya....
Śmiałyśmy się przez dobrą godzinę, naszą zabawę przerwał lekarz.
-Panna Violetta Castillo.-zaczął doktor.
-To ja zmykam zobaczymy się później.-powiedziała Fran.
-Słucham proszę pana.-oznajmiłam.
-Violetto jutro wracasz do domu.-odparł lekarz-Analiza i badania okazały się błędne, tak samo jak i u twojego ojca.
- Czyli nic, a nic mi nie jest?-zapytałam z zaskoczeniem
-Owszem jesteś zdrów jak ryba. Miałaś szczęście, że wyszłaś cało z tego wypadku.
-Dziękuję doktorze. Jak się cieszę.-krzyknęłam.
                                                    ********
Tak oto 10 rozdział. Przewidywany koniec tej historii to 20 rozdział.
Podobał wam się ten rozdział?
Podobają się moje opowiadania? Myślę że jesteście pozytywnie nastawieni.
I przepraszam za to że rozdziały są opóźnione, lecz jak wiecie... szkoła. To w dodatku mój ostatni rok w podstawówce.
A więc... Zaglądajcie, czytajcie i komentujcie. ;)

poniedziałek, 1 września 2014

Rozdział 9~ Boję się... Co jeśli to koniec?

            Obudziłam się na łóżku w dziwnym pomieszczeniu. Na ręce miałam przyczepione kilka rurek. Czułam się bardzo źle. Wszystko mnie bolało,byłam wykończona. Gdzie jestem? Co się stało? Nagle do pomieszczenia weszła Angie.
-Violu, wreszcie się się obudziłaś. Jak się czujesz?-zapytała ciocia.
-Źle... Wszystko mnie boli... Gdzie jesteśmy?-powiedziałam.
-W szpitalu. W Argentynie.-oznajmiła kobieta.
-Co się wydarzyło? Powiedz.-błagałam o odpowiedź.
-Ty i Alexander mieliście wypadek. Wpadliście pod samochód. Natychmiast przewieziono was do szpitali...-nie skończyła.
-Gdzie jest Alexander? -dopytywałam ze smutkiem.
-Przykro mi...-odparła przez łzy Angie-on...
-Co jest?! Mów.-wykrzyczałam resztką sił.
-On nie żyje. Zmarł w szpitalu podczas operacji, która mogła go uzdrowić...-odpowiedziała ciotka.
-Co? Nie... to niemożliwe...-powiedziałam ledwo słyszalnym głosem i obróciłam się na drugi bok.
-Przykro mi... Naprawdę... -łkała Angie.
-Angie... -zaczęłam-Boję się... Co jeśli to już koniec? Mam tyle marzeń,życia przed sobą... Chłopaka któremu do tej pory nie wyznałam jak bardzo mi na nim zależy.... Czego tak się ma to skończyć...?
-Kochana... Los przygotował nieznaną nam drogę. Musisz wierzyć. Wierzyć, że jutro będzie lepszy dzień. Musisz mieć nadzieję. Nadzieję,że wszystko będzie dobrze. Musisz zaufać, że ta droga doprowadzi cię do celu jakim jest szczęście.-oznajmiła- pamiętaj, twoja droga jeszcze się nie skończyła.
Wyszła, a ja zostałam sama. Jedna myśl podtrzymywała mnie na duchu. Myśl, że Leon czeka na mnie. Przynajmniej tak myślę. O wilku mowa... To Leon.
-Cześć Violu...-powiedział niepewnie.
-Cześć.-odparłam nie chętnie.
-Jak się czujesz? Wszystko gra?-zapytał ze smutkiem.
-Dobrze, nigdy nie czułam się lepiej.- oznajmiłam z ironią gdy tylko zobaczyłam w progu Larę.
-Nie udawaj... Wiem, że coś cię gryzie.-odparł z przekonaniem.
-No dobrze, już ci mówię.Kocham cię. Z tobą wszystkie problemy znikają. Boję się śmierci. Chce wypełnić swoją drogę, lecz nie chcę jej kończyć. Pragnę abyś to wiedział.-odpowiedziałam to bardzo szybko, ale zrozumiał.
-Rozumiem. Nie bój się jestem przy tobie-oznajmił i nagle zatopiliśmy się w namiętnym pocałunku.
                                                       **************
Oto 9 rozdział. Pytanie: Podobają wam się moje opowiadania?
Leonetta powraca. Ciekawi co dalej?