środa, 27 sierpnia 2014

Rozdział 8~ Wypadki, choroby, czy uda się od nich uciec?

  -Violu, kochanie, to ty?- odezwał się znajomy głos.
-Tak to ja, a kto mówi?-zapytałam.
-To ja twoja Olgunia. Wracaj do domu. Twój tato jest chory. Potrzebuje cię.- oznajmiła Olga.
-Co? Jak to chory? Co mu jest?-w mojej głowie był mętlik.
-Spokojnie... Leży w szpitalu. Lekarze nie postawili jeszcze diagnozy.- odparła kobieta.
-Rozumiem. Wrócę za 4 dni. Pozdrów tatę.-to były moje ostatnie słowa. Martwiłam się o tatę. Co jeśli naprawdę to poważna choroba? Nagle weszła Angie.
- Co jest? Jesteś jakaś smutna, nie cieszysz się z wyjazdu?-zapytała gdy tylko mnie zobaczyła.
-Tato leży w szpitalu, więc jak mam się cieszyć...-odparłam smutno.
-Co takiego? Co mu jest?-dopytywała ciocia. Zaśmiałam się. Jakbym widziała siebie przed chwilą.
-Co ci tak do śmiechu? To poważna sprawa.-odrzekła.
-Nic takiego... Co do taty to lekarze nic na razie nie wiedzą.-oznajmiłam.
-Hmm... Rozumiem. Zamierzasz pewnie wrócić.-zapytała.
-Owszem, w czwartek. Jeszcze dziś muszę się spotkać z Alexem.-powiedziałam. Angie wyszła.
Zbliżał się wieczór. Ubrałam się moją błękitną sukienkę i buty na koturnie.Spotkałam się z Alexandrem koło skwerku. Razem poszliśmy na romantyczną kolację. Było cudownie. Po kolacji poszliśmy zobaczyć oświetloną wieżę Eiffla. W pewnym momencie nasze usta zbliżyły się do siebie i złożyły się w pocałunku.
Czułam się wspaniale. Gdy nasze usta rozłączyły się ruszyliśmy w stronę skwerku. Przechodziliśmy przez ulicę gdy nagle zostaliśmy oślepieni przez reflektory. Poczułam nagle uderzenie i jednocześnie przeszywający ból. Świat zaczął wirować... Widziałam wszystko jak przez mgłę... I zemdlałam... Nic już nie pamiętałam.

wtorek, 26 sierpnia 2014

Rozdział 7~ Czy znalazłam znów prawdziwą miłość?

               '' Życie przynosi nam oczekiwany zwrot wydarzeń,
                      lecz ważne jest abyśmy zaufali i uwierzyli, że tak miało być''

Obudziłam się, i usłyszałam pukanie do drzwi.
-Proszę.-krzyknęłam.
-Cześć Violu! Chodź na śniadanie. Pospiesz się, bo dzisiaj wybieramy się na zwiedzanie.-przywitała się i opowiedziała mi plan dnia.
-Nie dzisiaj...-odparłam.Dziś miałam inny plan.Chciałam odnaleźć właściciela portfela
-Ale czego? Co jest ważniejsze?-zapytała ze smutkiem.
-Wybacz Angie, ale muszę znaleźć właściciela tej oto zguby.-oznajmiłam i pokazałam portfel.
-To rzeczywiście bardzo ważne. Dasz sobie sama radę?-spytała.
-Pewnie. Przecież zabrałam ze sobą mapy.-uśmiechnęłam się.Wyszłam z domu. Spojrzałam jeszcze raz na adres widniejący na dokumentach i rzuciłam okiem na mapę. Była to ulica po drugiej stronie Paryża, na przedmieściach. Przesiadałam się z jednego metra na drugie. Po jakimś czasie musiałam niestety iść na piechotę. Znalazłam! To już tutaj. Weszłam przez furtkę i zapukałam do drzwi. Niestety wtedy uświadomiłam sobie, że nie znam francuskiego. Otworzył mi chłopak w moim wieku. Był cudowny...
-Hola!-przywitałam się.
-Cześć, o co chodzi?-zapytał.
-Ty znasz hiszpański? Całe szczęście. Przyszłam ci oddać portfel.-podałam mu zgubę.
-Wielkie dzięki. Wejdziesz?-zaproponował.
-Chętnie. - odparłam, zresztą jak można mu było odmówić.Weszłam do jego domu i nagle ogarnęło mnie zdziwienie. Wnętrze miał bogato wystrojone, meble chyba najdroższe jakie mogłyby istnieć, po prostu cud.
-Alexander jestem-przedstawił się i zaprowadził mnie do swojego pokoju, ponieważ jego ojciec nie lubił gości.
-A ja Violetta-odparłam. Chyba się zakochałam... To mój ideał. Długo rozmawialiśmy. Z tego co się dowiedziałam to: nazywa się Alexander, jest w moim wieku, syn biznesmena, ma dziewczynę. Co do jego charakteru to jest miły, uczciwy, lecz bywa egoistyczny. Chyba zostaliśmy najlepszymi przyjaciółmi.
Naszą rozmowę przerwał dźwięk dzwonka do drzwi. To była jego dziewczyna. Chłopak przedstawił nas sobie.
-Ja już idę. Pa!-pożegnałam się, a on nawet nie zwrócił uwagi kiedy wyszłam. No cóż
                                                   ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~  

Podczas tego tygodnia zaprosił mnie kilka razy na spacer.Dziś już wtorek. Szybko minął ten tydzień.W tym tygodniu moim planem będzie zwiedzanie z Angie. Powiedziała, że ma dla mnie same niespodzianki.
-Gotowa?- zapytała ciocia.
-Jak nigdy!- krzyknęłam ze swojego pokoju. Już po chwili stałam pod drzwiami. Nasza wycieczka była wspaniała. Do soboty zwiedziłam wszystkie najciekawsze miejsca. Dni mijały gdy nagle zadzwonił telefon...
                                                        *****************
To już 7 rozdział. Jeszcze tego dnia możecie się spodziewać następnego.
 Czego tak mało komentarzy. Pomóżcie, wesprzyjcie. Ratujcie tą historię.

czwartek, 21 sierpnia 2014

Wyjazd + odejść czy nie?

Wyjazd

Wyjeżdżam i wracam w poniedziałek, więc przez ten czas nie będzie rozdziałów

Odejść czy zostać?

Oto pytanie które zadaje wam na czas mojej nieobecności. 
Piszcie w komentarzach. Podawajcie propozycje, przez które wg was moje opowiadania będą lepsze. Np.rozszerzyć rozdziały, dedykować rozdziały,dodawać zdjęcia lub gify, .  

środa, 20 sierpnia 2014

Rozdział 6~ Wszystko tutaj jest dla mnie takie obce...

       Nareszcie samolot wylądował. Właśnie czekam na swoją walizkę. Taśma ruszyła, a ja nadal nie widzę swojego bagażu. O już jest! Wzięłam walizkę i poszłam w stronę wyjścia. Gdzie jest Angie? Obiecała mi , że będzie tu na mnie czekać. Stałam jak wryta pod ścianą, wszystko tutaj jest dla mnie takie obce i nie zrozumiałe.
-Witaj Violu! Jak się za tobą stęskniłam!-powiedziała Angie i mocno mnie przytuliła.
-Cześć! Jak dawno cię nie widziałam!-przywitałam się.
-Chodź, jedziemy! Daj pomogę ci wieźć tą walizkę.-zaproponowała.
-Nie trzeba... Chodźmy!-oznajmiłam.Wyszłyśmy z terminalu i ruszyłyśmy w stronę metra. Okazało się, że Angie mieszka na drugim końcu Paryża.
-Już blisko. - odparła Angie. Zeszłyśmy po schodkach w dół. Nie sądziłam, że przystanek metra może być tak ładnie urządzony. Przy ścianie stały kramiki, jedni sprzedawali kwiaty, drudzy pamiątki. Przystanek tętnił życiem.
-O już jest! Chodź szybko, bo nie zdążymy.-oznajmiła ciocia. Niestety pech chciał, że akurat w tym momencie kółko od walizki zaplątało się w jakiś papierek i nie mogłam ruszyć. W dodatku zgubiłam się w tłumie. Całe szczęście zauważyła to Angie i szybko mi pomogła. Pobiegłyśmy do metra.
-Miałyśmy farta.-powiedziałam. Ciocia uśmiechnęła się do mnie. Minęłyśmy kilka przystanków i wyszłyśmy. Przy wyjściu szturchnęłam się z jakimś chłopakiem. Jego portfel z dokumentami wypadł. Chciałam mu podać, ale on już wszedł do metra. Wzięłam portfel i postanowiłam, że znajdę właściciela. Szłyśmy kawałek...
-To już tutaj! Witamy w domu!-oznajmiła Angie.
Jej dom był codowny... Pięknie umeblowany dom na przedmieściu. Coś wspaniałego! Angie pokazała mi mój pokój.           Witamy we Francji!!!
                                   **********

wtorek, 19 sierpnia 2014

[Konkurs] Historia Violetty napisana przez ciebie.

                                     100 wyświetleń!

Dziękuję wam z całego serca. To dla mnie wielka motywacja do pisania kolejnych rozdziałów.
  A tym czasem... Konkurs!
  Masz talent do pisania opowiadań? To konkurs dla was.

Zasady:

  • Praca musi zawierać min. jedną stronę w Wordzie
  • Opowiadania proszę wysyłać do 26 sierpnia na adres mailowy v-opowiadania@wp.pl. W temacie napisz 'Konkurs opowiadanie'.
  • Postacie występujące w waszych historiach są dobrowolne.
  • Proszę nie pisać prac podobnych do moich rozdziałów, bo to grozi dyskwalifikacją.
  • Proszę zamieścić przynajmniej jedno zdjęcie lub gif.+ swój podpis pod opowiadaniem.

 A teraz przejdźmy do nagród:

1 miejsce- napisanie dla tego bloga 2 rozdziały +  mega kolaż z Violetty + dedykowany rozdział +(dla tych co mają Fb) 3 tła
2 miejsce-napisanie dla nas 1 rozdziału + kolaż z Violetty+(Fb) 2 tła
3 miejsce- kolaż z Violetty + (Fb)1 tło
nagrody pocieszenia dla każdego kto wziął udział kolaż

Kto bierze udział niech doda komentarz ''Biorę udział''
Powodzenia dla wszystkich!!! 

poniedziałek, 18 sierpnia 2014

Rozdział 5~ Nie wiem czy uda ci się mnie zatrzymać

           Jestem już spakowana i właśnie czekam na Ramallo, który miał zawieźć mnie na lotnisko. Żegnam się z  tatą, moją kochaną Olgunią i Federico. Będę za nimi tęsknić. Wsiadłam do samochodu i ruszyliśmy na lotnisko. Nasze auto minęło Studio, park i dworzec. Nareszcie zobaczyłam lotnisko, a tam... Leon? Co on tutaj robi? Skąd wiedział kiedy wyjeżdżam? Camila! No tak. Wysiadłam z auta, wzięłam walizki i pożegnałam się z Ramallo. Ruszyłam w stronę terminalu pewnym krokiem. Nie zwracałam uwagi na Leona, lecz on sam do mnie podbiegł.
-Hej Viola! Czekaj!-krzyknął chłopak
-Hej Leon! Co ty tu robisz?-zapytałam z ciekawości
-A jak myślisz? Przyszedłem się pożegnać. Będę tęsknić za tobą.-rzekł i uśmiechnął się do mnie.
-Też będę tęsknić. A co z Larą?-zapytałam, byłam szczęśliwa, bo ja i Leon zostaniemy przyjaciółmi.
-Nic, a co miało być? Zrozumie, że ja i ty jesteśmy tylko przyjaciółmi, nikim innym.-odrzekł.Ostatnie jego słowa trochę zabolały. Muszę w końcu zrozumieć,że on i ja razem to przeszłość.
-No pewnie. Ja już idę, bo się spóźnię.-oznajmiłam i już chciałam iść, ale..
-Dobrze. Mógłbym coś dla ciebie zrobić?-zapytał.
-Czekaj na mnie... I nie wiem czy uda ci się mnie zatrzymać.-odparłam.
-Pamiętaj, że będę czekać. Uda mi się ciebie zatrzymać.-odparł po czym dodał- Zatrzymam cię w swoim sercu-te słowa były dla mnie czymś więcej.Spojrzałam na niego ostatni raz odwróciłam się i powiedziałam-Do zobaczenia! Żegnaj!
To były moje ostatnie słowa. Poszłam na samolot. Siedziałam już zapięta w samolocie. Samolot kołował aż nagle rozpędziliśmy się i po chwili oderwaliśmy się od ziemi.Lecimy...
                                                       *********
Oto rozdział 5. A co wydarzy się później?
    Federico zaprosi Ludmiłę na kolację. Viola spotka się z Angie.
Studio przechodzi kryzys.

niedziela, 17 sierpnia 2014

Rozdział 4~ Zostawiam wszystko i wyjeżdżam.

          Bilety już kupione. Wyjeżdżam do Angie. Dzwoniłam i się zgodziła. Teraz pozostaje mi tylko... Rozmowa z tatą. Nie sądzę aby był tym wielce zadowolony, ale zrobię wszystko, żeby chociaż trochę podtrzymać relacje z Leonem. Wiem, że się już pogodziliśmy, ale teraz będzie próba. Nie mam innego wyboru. Jeżeli nie zadzwoni, to znaczy, że nie chce być moim przyjacielem.
                                                        ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~
   Właśnie pukam do drzwi gabinetu mojego ojca. Boję się, że będzie próbował mnie zatrzymać. 
 -Proszę!-usłyszałam głos taty, więc weszłam.
-Cześć tato!-zaczęłam niepewnie-Możemy chwilę porozmawiać?
-Oczywiście! O co chodzi? Federico ci dokucza? Problemy z Olgą?-zapytał.
-Nie... z Olgą i Fede wszystko gra... Tylko  chciałabym cię zawiadomić, że...-nie dokończyłam
-Mów śmiało. Chcesz zamieszkać z Leonem? Oto chodzi?-przerwał mi ojciec
-Nie..-opowiedziałam mu.
-Tylko mi nie mów, że dziadkiem zostanę.-zaśmiał się tata
-Nic nie wiadomo...-zażartowałam, ale po chwili dodałam-Ale tak szczerze to chciałam ci powiedzieć, że wyjeżdżam do Angie. Prosiła mnie oto, bo ma problemy w pracy i może sobie z tym wszystkim poradzić.-skłamałam, bo wiedziałam, że jeśli  powiedziałabym, że wyjeżdżam z własnej woli to nigdy mnie by nie wypuścił.
-Dobrze. Jeśli jesteś potrzebna Angie, proszę bardzo. Jedź.-odparł spokojnie tata, po czym mocno mnie przytulił.
-Jutro wyjazd.-oznajmiłam i poszłam do pokoju. Spakowałam wszystkie potrzebne rzeczy i położyłam się na łóżku. Nagle wszedł Federico. 
-Wyjeżdżasz? Ale jak to? - zapytał mój przyjaciel.
-Tak, niestety. Wrócę za 2 miesiące.- odparłam.
-Co? Za 2 miesiące? Kto mnie wysłucha przez ten czas? Kto mi pomoże z Ludmiłą?-powiedział, w jego głosie usłyszałam smutek.
-Spokojnie... Będzie dobrze. Zaproś Ludmi na randkę, tak po prostu. Zaufaj mi. Ona też jest w tobie zabujana do szaleństwa- wspierałam go.
-Mówisz?-zapytał.
-Ja nie mówię. Ja to wiem! Leć! Zdobądź ją Romeo.-krzyknęłam ale on już był za dworze.
Ciężko jest mi zostawić to wszystko. Tak po prostu wyjechać. 
                                              *********
Już jutro kolejny rozdział! Jak myślicie, czy Violetta zrobi wszystko aby uratować tą miłość? Czy Fede odważy się zaprosić Supernovę? 
    

sobota, 16 sierpnia 2014

Rozdział 3~ Czy to uczucie mogło przetrwać?

  Nagle poczułam, że czyjejś ręce mnie trzymają. Nawet nie popatrzyłam na mojego wybawcę tylko od razu wyprostowałam się.
-Dziękuję.-powiedziałam, nadal nie wiedziałam kto mnie złapał.
-Proszę. Nic ci się nie stało?-zapytał mój wybawca
-Nie nic. Wszystko gra.-odparłam i odwróciłam się, zobaczyłam Leona.
-To dobrze Violu. Uważaj na siebie.-powiedział Leon z uśmiechem i zapytał-Może usiądziemy? Muszę z tobą pogadać.
-Ok. Tylko o czym? Nie mamy sobie nic do wyjaśnienia.-zgodziłam się usiąść, ale o czy on chce ze mną gadać?
-Przepraszam cię Violu. Wybacz mi...-zaczął Leon
-Za co? Za moje łzy? Za to, że nie mogłam się po tym rozstaniu pozbierać?-byłam smutna, ale gdy poczułam łzy na swoim policzku pogodziłam się z tym wszystkim i dałam mu spokojnie dokończyć.
-Za to, że cię zostawiłem i wyjechałem.  Wybacz mi... - było mu źle, słychać było w jego głosie żal do samego siebie.
-Wybaczę ci, ale pod jednym warunkiem.Musisz czekać tutaj-w Buenos Aires na mnie. Wyjeżdżam.-postanowiłam.
- Ale gdzie? Kiedy?-dopytywał Leon.
-Nie powiem ci nic.-odparłam, wstałam i wróciłam do domu.
                                                       ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~
Siedziałam w swoim pokoju, i kupywałam  bilety do Francji gdy nagle wpadła Ludmiła.
-Violu! Musimy pogadać!-krzyknęła Ludmi.
-O czym?-zapytałam ze zdumienia, ona nigdy nie chciała ze mną gadać.
-Wiesz, co..-zaczęła Supernova-Mogę ci się do czegoś przyznać?
-Pewnie, nie powiem nikomu-odpowiedziałam.
Ludmiła usiadła na moim łóżku i zaczęła opowiadać:
Wiesz, że chodzi od jakiegoś czasu do naszego Studio taki nowy chłopak-Federico. I chyba się w nim zakochałam...
-Cudownie. Powodzenia.-odparłam i odprowadziłam ją do drzwi. Gdy je otworzyłam siedział pod ścianą Fede.
-Fede to jest Ludmiła, Ludmi to Federico-przedstawiłam ich sobie.
-Nic nie mówiłaś mi że on tu z tobą mieszka.-szepnęła mi do ucha Ludmi-Pomóż mi.
Ludmiła wyszła, a teraz chyba pora na rozmowę z Federico. Może ja jednak zostanę swatką? Albo psychologiem? Na samą myśl zaśmiałam się pod nosem. Tylko ciekawe kto pomoże mi ? Gdy wracałam do pokoju chodziła mi po głowie jedna myśl: Czy to uczucie mogło przetrwać?
                                                    *********
Następny rozdział już jutro!


piątek, 15 sierpnia 2014

Proszę i przepraszam

Cześć! Tak jak przeczytaliście proszę was i przepraszam.
Moja mała prośba, komentujcie. Nie robicie tego dla mojego widzimisie tylko to jest trochę przykre, że są wyświetlenia, a brak komków.

Przepraszam, jeśli moje opowiadania was nie ciekawią, wiem, że nie ma żadnych par do tej pory tak jak pisałam, ale wszystko rozwinie się w swoim czasie. Piszcie jeśli coś wam nie pasuje, to dla mnie naprawdę ważne.

Na jakich warunkach stoję
  • Codziennie będzie nowy rozdział.
  •  Będę was informować kiedy mnie nie będzie.
  •  Rozdziały będą na minimum 20 zdań.
Kolejny rozdział już jutro!

Rozdział 2~ Pierwszy dzień w Studio

                                       Ciągle nie mogę w to uwierzyć... Czego nie może to być zwykły sen?
                                                                            ~ ~ ~ ~ ~ ~
    Byliśmy już w moim pokoju, to znaczy ja i Federico. Usiadłam na łóżku i ukradkiem zerknęłam na zdjęcie. Było to zdjęcie zrobione w Madrycie, byłam na nim ja i... Druga połowa zdjęcia była niezbyt widoczna lecz gdy przyjrzałam się z bliska zobaczyłam Leona. To spowodowało, że z nerwów i smutku rzuciłam poduszką w stronę zdjęcia. Fede się zdziwił moim zachowaniem, ale gdy podniósł stłuczoną ramkę zrozumiał o co chodzi. Zaczęła się seria pytań lecz byłam już tak zmęczona że i w niego rzuciłam poduszką. Miałam dosyć wrażeń jak na dziś i usnęłam...
                                                                       ~ ~ ~ ~ ~ ~
 Przebudziłam się i zajrzałam za zegarek. Była już siódma. Co? To już siódma!? Zerwałam się na równe nogi i pobiegłam do łazienki. Nie chciałam już myśleć o Leonie, przecież dzisiaj pierwszy dzień w Studio. Wybiegłam z łazienki i od razu kierowałam się w stronę drzwi. Wyszłam bez słowa. Biegłam do Studia, nie wypada spóźnić się pierwszego dnia.
                                                                    ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~
  Jak się ucieszyłam gdy zobaczyłam Francescę, Maxiego, Camilę,Marco. Nawet na widok Diego byłam szczęśliwa. Oczywiście moje szczęście musiał zepsuć nikt inny tylko Leon. Tuż za Leonem weszła Lara. Można się było spodziewać jej, ale ku mojemu zaskoczeniu znów się do mnie uśmiechnęła. Była nawet dla mnie miła, pogadałyśmy na przerwie. Z tego co mi mówiła, zrozumiałam tylko tyle że ona uważa, że nie jest j e g o dziewczyną i w dodatku o n próbuje robić mi na złość. W więcej bzdur nie uwierzę. Ale może ona chce mi pomóc? Nie jestem pozytywnie do niej nastawiona, ale.. Tak szczerze nic o niej nie wiem...
                                                               ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~
  Gdy wróciłam do domu zastałam Federico w ciężkim stanie. Siedział na podłodze oparty o drzwi do mojego pokoju. Był smutny... Przysiadłam się do niego, a on tylko na mnie zerkął.
-Mogę ci coś powiedzieć?- zapytał po długiej chwili ciszy.
-Pewnie, o co chodzi?-odparłam po czym dodałam-Wejdź, nie będziemy rozmawiać tutaj.
Weszliśmy i gdy tylko zamknęłam Fede od razu usiadł na podłodze i oparł się o drzwi.
-No dobra... Już mówię. Chodzi o to, że zakochałem się...-powiedział, ale nie zdążył dokończyć.
-W kim?-przerwałam mu.
-To Ludmiła. Wiem, kiepski wybór, ale ona,ona jest cudowna... Tyle, że jest mały problem...-przerwał i zrobił ponurą minę- ...czy ona kocha mnie?
Na to już nic nie mogłam odpowiedzieć...

A tymczasem Ludmiła rozmawia przez telefon z Naty:
-Cześć Ludmi! O czym chciałaś pogadać?
-Chodzi oto, że.. zakochałam się w Fede... On jest taki słodki, uroczy...
-Co? Niemożliwe! Tobie się podoba Fede?
-No a co ty myślisz? To tak samo jakbym się ciebie czepiała, że tobie się podoba Maxi. Ale o Fede ani słowa! Rozumiesz!
I się rozłączyła.

Wyszłam do parku, siedziałam na ławce i pisałam w pamiętniku. W końcu zdecydowałam się pójść dalej nie uszłam kilka kroków i się pośliznęłam na wilgotnej ziemi. Już myślałam, że zaraz poczuję ziemię, lecz...
 

czwartek, 14 sierpnia 2014

Rozdział 1~ Spotkanie po latach

                         Dzisiejszy dzień będzie niezwykły... Tak przynajmniej myślałam.
                                                             ~ ~ ~ ~ ~ ~  
      Dzisiaj wstałam z samego rana, ubrałam się i pobiegłam na tramwaj. Mój kierunek- lotnisko. Może się zdawać, że uciekam od ojca albo wyruszam na wakacje, ale nie to było moim głównym powodem. Dzisiaj przylatuje do Argentyny Leon! Tyle czasu go nie widziałam... Odkąd odszedł z U-Mixu nie dał znaku życia.
Wczoraj napisał Andresowi, że wraca do Buenos Aires. Nic nie mogło wtedy opisać mojego szczęścia.
                                                             ~ ~ ~ ~ ~ ~
 Już go widzę właśnie odbiera bagaż i zaraz wyjdzie do mnie. Ale... co ja widzę..? On znalazł sobie kolażankę... A może tylko mi się wydaje? Albo to jego d z i e w c z y n a...   Nie to na pewno nie jest tak...
-Cześć Violu! Dawno cię nie widziałem.-powiedział Leon.
-Hej! Jestem Lara. A ty to pewnie Violetta, tak?- przywitała się nieznajoma.
-Cześć! Leon chodź na słówko.- powiedziałam i zaprowadziłam go kawałek od tej Lary.
-Leon kto jest?-zapytałam z oburzeniem.
-To jest Lara. Przecież ci się przedstawiła.-odparł Leon jakby nic się nie stało.
-Dobrze wiem. Nie rób ze mnie idiotki. Pytam się kim ona dla ciebie jest?- zdenerwowałam się, on dobrze wie o co chodzi.
-Moja dziewczyna! O co ci chodzi?-odparł, w jego głosie słyszałam złość, ale nagle dodał:
Przecież dobrze wiesz, że odkąd wyjechałem nie odzywałem się do ciebie. A to dlaczego? Bo w ten sposób chciałem ci powiedzieć, że mam dosyć. A Larę uważaj jako moją...
Dalej już nie słuchałam, pobiegłam przed siebie, w głowie miałam tysiące pytań. Po policzku spływały mi łzy. Nie patrzyłam gdzie biegnę,nie zwracałam uwagi na nic aż nagle wpadłam na Federico.
Rozmawialiśmy nawet nie pamiętam o czym. Szliśmy do mojego domu. Czułam jakby ktoś pomiędzy mną a światem wybudował mur... Szliśmy... Nawet nie wiem którędy i w jaki sposób... Do jutra musiałam się uspokoić. Jutro w końcu pierwszy dzień w Studio OnBeat. Szkoda, że Fran ani Angie przy mnie nie ma...
                                                              ********
    Rozdział 2 już jutro!

środa, 13 sierpnia 2014

Witam! + O czym będę pisać?

Cześć!

Jestem Music&Love i będę pisać opowiadania specjalnie dla was.
Moje opowiadania będą o Violetcie i nie tylko.
Pary występujące w tej ''książce'' to: Leonetta, Fedemiła i Diecesca .
Nie zabraknie podczas czytania: kłótni, piosenek,romantycznych chwil i zwątpień.
1 Rozdział już 14.08 ;)