środa, 10 września 2014

Rozdział 11~ Jesteś moją nadzieją. Choć nie wiem jak to się potoczy ale chce żebyś wiedział...

      Dzisiaj wracam do domu. Jedyne co mnie zdziwiło to było to, że podczas mojego pobytu nie zobaczyłam taty ani Olgi. Czekam na korytarzu z Angie. Wyjrzałam przez okno i spostrzegłam znajomy wóz. Z niego wyszedł mój tato.
                                                                     ~~~~

  Weszłam na górę już chciałam chwycić klamkę, lecz jak to żebym nie przywitała się z moją Olgunią. Zostawiłam walizkę i zeszłam na dół do kuchni.Nie obyło się bez uścisków. Wróciłam na górę i chwyciłam za walizkę. Otworzyłam drzwi, wstawiłam walizkę w kąt i od razu położyłam się na łóżku. Nagle usłyszałam cichy śpiew. Hay mil suenos de colores... Przesłyszało mi się pewnie. Ya no hay razas, ni razones... Słyszałam kolejny wers piosenki. Wstałam z łóżka i rozejrzałam się. I znowu. De ser mejor... Nagle z szafy wyszedł Leon wraz z Fede. Potem z mojej prywatnej łazienki wyszła Lu, Fran i Cami. Cała piątka zaczęła śpiewać Ser Mejor. Mało bym się nie popłakała ze wzruszenia. Przy refrenie zaczęłam śpiewać z nimi. To było wspaniałe uczucie spotkać się z nimi. I to w dodatku teraz po moim wypadku. W końcu piosenka urwała się mocnym przytuleniem.
-Witaj kochana! Tęskniliśmy.-powiedzieli chłopcy.
-Cześć, dziękuję wam za wszystko.-podziękowałam.
-Witaj Violu.-przywitały się moje przyjaciółki.
-Chodźmy do Studio. Czekają tam na ciebie.-oznajmił Leon.
-Dobrze.
                                                                    ~~~~~

Jak dawno nie widziałam Studio  i tych znajomych twarzy. Trafiliśmy akurat na ogłoszenie od Antonio. Pablo przerwał swoją przemowę i wtedy wszystkie oczy skierowały się na mnie. Przywitałam się ze wszystkimi co do jednego. Poznałam plan przedstawienia o którym mówiła mi Fran. Po rozmowie z nauczycielami Leon chwycił mnie za rękę i pobiegliśmy do naszego ulubionego miejsca. Była to ławka pod wiśniowym drzewem.
Usiedliśmy razem na niej a Leon wyciągnął z pod ławki coś w postaci kosza na piknik. Rozłożyliśmy koc i zaczęliśmy piknik. Leon włożył rękę do kieszeni i wyciągnął małe pudełeczko.
-Violetto...-zaczął spokojnie-Czy zostaniesz moją wybranką?
-Tak, tak, tak...-powiedziałam i rzuciłam mu się na szyję.-Kocham cię. Choć nie wiem co się stanie chcę żebyś to wiedział.
                                                           *****
Leonetta rozpoczęła swój związek. Ale czy na długo będzie szczęśliwa?
Zapowiedź: Prawda wychodzi na jaw. Lara- była Leona- będzie planować zemstę.  


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz